Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.

Wejść na bloga :

poniedziałek, 29 maja 2017

Schody Donikąd

Szczyt pięknej i wysokiej skarpy położonej tuż przy centrum miasta według planów z roku 1972 stać się miał wizytówką miasta. Na górze, na którą prowadziły 241 schody miały powstać przeszklone pawilony z egzotycznymi roślinami i kawiarnia stanowiące punkt widokowy. Wyremontowane alejki miały prowadzić do sąsiadującego ze schodami parku. Miało być pięknie...


Budowa schodów rozpoczęła się z wielkim rozmachem. Wykarczowano większość drzew. Jednak niestabilność podłoża oraz trudny dostęp do skarpy koparek i innego sprzętu spowodował , że budowa postępowała powoli. Ciężki sprzęt ustawiono na specjalnych podestach ale większość prac wykonywano ręcznie. 

Schody wylewano na miejscu, chociaż część z nich montowana była z prefabrykatów w "Stilonie" i stamtąd przywożona na teren budowy. 

W roku 1972 " Gazeta Gorzowska" podała - " Budowa kawiarni i innych obiektów na górze parkowej jest przewidziana dopiero w późniejszym terminie, budowane więc schody obecnie będą prowadziły donikąd(...) będzie to etap przejściowy". 

Pod koniec 1972 roku schody były gotowe. 241 stopni prowadziło donikąd. Skarpa w wyniku prac budowlanych została ogołocona z roślin i drzew i przez wiele lat straszyła swoim widokiem. 

Po 1975 roku, kiedy to Gorzów stał się miastem wojewódzkim szczególną uwagę zwrócono na zieleń miejską, tym samym zainteresowano się "nagą" skarpą. Próbowano zasadzić rośliny ziemnozielone jednak one wysychały zanim zdążyły się ukorzenić. Zostawiono więc skarpę samą sobie. Jej zbocza dziko zarastać zaczął bez,akacja, cis, kolcowój oraz trawy. 

W kwietniu 1995 roku na szczycie uczestnicy Diecezjalnych Dni Młodzieży ustawili drewniany krzyż. Padła również propozycja by z okazji 50 - lecia administracji kościelnej stanął tam pomnik wdzięczności. Pomysł ks. kanonika Stanisława Garncarza został odrzucony przez ówczesnych radnych Unii Wolności i SLD. 

Schody, do których przylgnęła nazwa "Schody Donikąd" niszczały. W 2002 zostały zamknięte. W marcu 2008 roku ogłoszony został konkurs na zagospodarowanie wzgórza. Wpłynęły dwa różne projekty, ale ich realizacja przekraczała planowany na ten cel budżet. Wreszcie architekt Paweł Sierakowski na kolorowych planszach z dumą przedstawiał projekt, który przygotował ze swoimi współpracownikami z pracowni DOM.


Na makiecie widoczne są lekkie, ażurowe schody, wyłożone egzotycznym drewnem oświetlone nocą lampami. Obok do ścian kamienic dobudowane są efektowne szklane budynki zamykające z obu stron obszerny plac przed wejściem na wzgórze. Na samym zaś wzgórzu widoczny jest projekt wybudowania altanki widokowej, a nawet kolejki linowej na szczyt. Według projektu miało być pięknie, z klasą i nowocześnie. Projekt nie został zrealizowany. 




Rozbiórka schodów i ich odbudowanie miało zacząć się wiosną 2010 roku. Miało, ale w budżecie miasta zabrakło na ten cel środków...

W 2014 roku znowu powróciła koncepcja, tym razem nie rozbiórki, a  ich zagospodarowania. Póki co budżet miejski nie może znaleźć na to środków. 

Mamy rok 2017. Schody nomen omen Donikąd, popadają w coraz większą ruinę...



Są symbolem niemocy wielu włodarzy, są pomnikiem nieudanej peerelowskiej aspiracji potwierdzającej mickiewiczowskie "mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił"... 

Ale są też natchnieniem dla artystów. Od kilku lat odbywają się, na ustawionej przed wejściem na schody scenie, koncerty organizowane w ramach Nocnego Szlaku Kulturalnego.

Z okazji 750-lecia lokacji miasta, w 2007 roku, odbyła się premiera płyty pt. " Moje miasto". Płyta ukazała się w 30 tys. egzemplarzy i dołączona była do gorzowskiego wydania "Gazety Wyborczej".




Wśród kilku utworów promujących ciekawe miejsca w mieście znalazła się też piosenka o Schodach Donikąd w wykonaniu rodowitej gorzowianki, Krystyny Prońko.

24 komentarze:

  1. Szkoda, że od tylu lat te nasze schody prowadzą wciąż DONIKĄD!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkąd sięgam pamięcią brakuje kasy żeby zagospodarować ten kawałek miasta. Było by pięknie. Pomysł z kawiarenką u góry oki. Trzeba było by zainwestować w otoczenie tj. uprzątnąć to co na górze schodów i park! Swoją drogą ...Wiosną, jesienią, a przede wszystkim latem gdy jest zielono to schody z daleka wyglądają ładnie...gorzej gdy się podejdzie bliżej!
    Pozdrawiam :))












    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny - tym razem u Ciebie (Twoim mieście) - przykład budowy w budowie :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym dodał, że to także symbol symbol PRL-owskiej fuszerki budowlanej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...fuszerki też, jak najbardziej...

      Usuń
  5. No tak! Plany, plany i po planach. Jak znam życie to problem sam się rozwiąże. Zawalą się ...
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedno, co w Polsce świetnie idzie, to stawianie krzyży. U nas od lat taki sam problem stanowi Kopiec Konfederatów Barskich. W Krakowie kopce są powodem do dumy - u nas w miejscu, gdzie konfederaci stoczyli bój, kopiec zarasta od lat chaszczami, straszy śmietniskiem i śladami libacji miejscowej żulii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe ile w Polsce jest takich zaczętych inigdy nie dokończonych inwestycji...

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, że projekt nie został zrealizowany - byłoby tak pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  9. To miejsce mogłoby być piękne i stanowić naprawdę reprezentacyjny fragment miasta. Ech, mogłoby gdyby zrobiono fajny, nie dziwaczny projekt.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak na prawdę, nikomu na tym nie zależy, zwłaszcza władzom miasta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ile w tym kraju zmarnowano kasy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Darzę je sentymentem. Na górze tych schodów miałam pierwszą randkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Meg, znasz może program "Absurdy drogowe"? pokazują tam podobne perełki, aż dziw bierze, że tyle ich u nas.

    OdpowiedzUsuń
  14. A mogłoby być tak pięknie...ech. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamiast schodów do nieba- są schody do donikąd. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zabytek czasów słusznie minionych -:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fuszerki, niedokończone budowy są nie tylko naszym problemem.
    Nawet Niemcom tak pedantycznym też się zdarzają.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Schody są ruinami jednak ta dzika zieleń jest cudna!

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj Meg.
    Schody donikąd doskonale pamiętam. Wiele razy po nich chodziłam - do nikąd:))Nie wiem czy dobrze pamiętam ale w jednym z planów nie miał tam powstać amfiteatr?
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powstał, ale w dolinie, góra schodów jednak nie została zagospodarowana...

      Usuń
  20. Schody rzeczywiście donikąd.. Aż dziw, że przez tyle lat nie udało się zagospodarować jakoś tego skrawka Gorzowa... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nikt nie wie co z tym fantem zrobić. Pomysły jak te schody- wiodą donikąd .
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń