Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.

Wejść na bloga :

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Gratka nie tylko dla miłośników jazzu, czyli jedyny w Polsce koncert Omara Sosa w moim mieście!


Klawisze fortepianu na którym gra wydobywają z siebie miliony gorących dźwięków, które niczym ogniki tańczą w duszy słuchacza. Zatańczyły i w mojej...



Omar Sosa, kubańczyk urodzony w 1965 roku, to bez wątpienia człowiek obdarzony wielkim talentem. Zyskał opinię nadzwyczajnego kompozytora, aranżera i improwizatora. Gra na fortepianie i pERkusji, ale także chętnie wprowadza do swojej muzyki instrumenty ludowe, zarówno afrykańskie, arabskie jak i latynowskie. Dźwięki łączy w sposób perfekcyjny - subtelnie, wdzięcznie i swobodnie. Jego muzyka to wyśmienita mieszanka różnych stylów. Z mistrzowskim wyczuciem wplata w nią elementy tzw. kultury ulicy czyli hip-hopu, dodaje szczyptę zmysłowej muzyki kubańskiej, odrobinę zaczerpniętych z różnych zakątków świata rytmów, dokłada eksperymentaly jazz i nierzadko śpiew chórków. Te informacje o wybitym współczesnym muzyku zebrałam na długo przed koncertem. I wtedy zapragnęłam go posłuchać, poczuć co mu "na werbelku" gra, co sprawa, że inni muzycy - nie tylko jazzowi - uchylają kapelusza na dźwięk jego nazwiska...

Nie jestem miłośniczką jazzu. Nigdy nie byłam. Jednak po wysłuchaniu kilku utworów Omara Sosa mogę z pełną odpowiedzialnością napisać - oczarował mnie.

I egzotycznością i nietuzinkowością i rytmiką. Muzyka, którą tworzy potrafi pobudzić serce do szybszego bicia, potrafi wzruszyć, potrafi unieść słuchacza wysoko ponad szarą codzienność , ba potrafi pobudzić do melancholii, a to niełatwa sztuka...

Posłuchaj...



11 komentarzy:

  1. Interesujaca mieszanina dzwięków. Podoba mi się i zazdroszczę ( bez podtekstów) że ten artysta grał w Twoim mieście

    OdpowiedzUsuń
  2. 9 września 2009 roku byłam na jego zjawiskowym koncercie na Zamku Książąt Pomorskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze to opisałaś super, a po drugie zapoznałaś mnie z muzyką Saso. Niezły jest-:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muzycznie jestem poza jazz-em, jednak pierwszy utwór wpadł mi miło w ucho.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...Krystyno, to może i ja się z czasem do jazzu przekonam? Do Omara Sosa przekonałam się bez przysłowiowego mrugnięcia okiem, a co do zrozumienia tego gatunku muzyki...poczułam ją, a jeżeli po latach nieczucia stało się to, to chyba dobrze rokuje na przyszłość...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam i cenię !
    AnnaZ.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście pobudzająca

    OdpowiedzUsuń
  9. Odsłuchałam. Przejścia są bardzo interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  10. tego mi trzeba było dziś wieczór...dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń