Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.

Wejść na bloga :

czwartek, 22 września 2011

Spójrzmy tam, gdzie tłum nie patrzy...

Moją uwagę zwracają przede wszystkim detale. Każde i wszędzie. Dziś opowiem o ozdobach kamienic, które na zewnątrz kryją architektoniczne perełki.




Ornamenty - bo o nich mowa - spotkać można na wielu domach.  Z elewacji spoglądają lwy, smoki i inne dziwadła i choć zniszczone wciąż cieszą oko swoją wyjątkowością.
Nie pojawiały się na nich przypadkowo. Miały swoje głębokie uzasadnienie i ściśle określoną symbolikę.
I tak na przykład kwiaty symbolizowały przyszłość. Zamknięty kwiat był zapowiedzią budzących się zmian, zapowiedzią wzrostu i piękna, które miało się niedługo rozwinąć.
Zwięrzęta, owady i ptaki przedstawione w różnoraki sposób - samodzielnie lub włączone w kompozycje zdobiące fasady odgrywały również rolę symbolu - lew był synonimem siły i męstwa, sowa mądrości, motyl reprezentował wyrafinowany smak.
Innym, symbolicznym motywem był wizerunek słońca, umieszczanego zawsze w górnej części fasady. Symboliki słońca nie trzeba tłumaczyć. Od wieków jest źródłem szczęścia i życiodajnych energii.
Równie ważnym i często spotykanym motywem była postać lub twarz kobiety - uosobienia łagodności i dążenia do ideału piękna.
W ornamentyce przesuwa się także inny świat. Świat fantazji. Reprezentują go istoty zrodzone w mitologii. Fauny, syreny, smoki, istoty półludzkie i półzwierzęce. Te stwory sa nadzwyczajne, ale również należy je postrzegać symbolicznie. W ich postaciach ukazane są zwierzęce komponenty człowieczego bytu.



 Nie były więc tylko ozdobami. Były swoistą wizytówką właściciela, odzwierciedleniem jego marzeń czy planów.



Jesteśmy zaganiani. Płyniemy nurtem swojej rzeki, nie mając często czasu, aby spojrzeć gdzieś ponad chodnik. Jednak... warto zwolnić, przystanąć, rozejrzeć się i łagodniejszym okiem zerknąć na to, co wydaje się na pozór nieinteresujące. Na stare , ponad stuletnie secesyjne kamienice, relikty minionej epoki...To, że niektóre są brzydkie, że nie są odnowione i sypie się z nich tynk nie znaczy, że nie są interesujące. Kryją u swych dachów rzeźbiarskie arcydzieła...

15 komentarzy:

  1. One są straszne i piękne równocześnie. Kiedy byłam mała bałam się maszkaronów, ale z wiekiem przestałam.
    Tym podobne detale widzę na kamienicach, gdzie mieszka koleżanka.
    Mieszka w starej dzielnicy :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Diabeł i piękno tkwi w szczegółach... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniałaś mi, że też je lubię!

    OdpowiedzUsuń
  4. W mojej okolicy stoją tylko popegeerowskie budynki. Na nich nie znajdę maszkaronów. Musiałabym wybrać się do dużego miasta.
    Nie przywiązywałam szczególnej wagi do ozdób na budynkach ani nie rozpatrywałam ich pochodzenia i symboliki - teraz widzę, że powinnam.

    Dziękuję Ci za post.
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Obok mnie jest dziwioląg usadowiony pod balkonem, w kamienicy na drugiej stronie ulicy - ni to diabeł ni to smok - przerażający...
    Kręcisz się często wokół sztuki - ciekawe masz posty na ten temat Meg.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważam:) A nawet próbuję uwiecznić na zdjęciach. Szczególnie te elementy, które się rozsypują i lada chwila śladu po nich nie będzie. O ile te na przyzwoitych wysokościach mój aparat łapie jako tako, o tyle te, na wysokościach wychodzą rozmazane i mało ostre.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładne. W Pradze jest wiele takich tworów.
    POZDRAWIAM ZNAD WEŁTAWY

    OdpowiedzUsuń
  8. Codziennie staję oko w oko z maszkaronami i płaskorzeźbami, których we Wrocku jest bardzo dużo. Przechodząc obok mam wrażenie, że poruszą się i za chwilę skoczą z góry na mnie ...Fajnie że pokazałaś te ze swojego miasta. Dobrze napisałaś - trzeba chodzić z głową zadartą do góry aby takich cudeniek nie przegapić pędząc ciągle do przodu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Często stawałam przy maszkaronach, które w niewielkiej ilości zachowały się w moim mieście i nie potrafiłam zrozumieć, skąd się wzięły i co znaczyły. Dziękuję Ci za objaśnienie symboliki.

    Słowo "maszkaron" oddaje idealnie tajemniczość, brzydotę czy horrorystyczny wygląd takich dzieł - :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też lubię spoglądać wysoko, ponad chodniki, ponad drzwi. Wyszukiwać ciekawe detale, zwieńczenia okien, obramowania, mozaiki, płaskorzeźby i małe rzeźby. Jak najdłużej trzeba zachować je dla potomnych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zadbane. W moim mieście zniszczonym przez wojnę okrutnie i przez komunę są zniszczone-:(

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie na kamienicy są dziwadła, ale ja nie fotografuję. To co napisałaś bardzo ciekawe jest!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne te ornamenty na fasadach kamienic.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nasze lokalne ślicznotki -:)

    OdpowiedzUsuń