Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.

Wejść na bloga :

piątek, 15 czerwca 2012

Było, minęło...


Moje miasto leżało od zarania dziejów na skrzyżowaniu szlaków lądowych i rzecznych. Już w wieku XIV gdy wprowadzono prawo składu i pierwszą taryfę celną odbywał się tu przeładunek. Po roku 1772 dzięki kanałowi bydgoskiemu Prusy uruchomiły żeglugę między Wisłą a Odrą.


Wiek XVIII i XIX to rozkwit miasta jako miasta portowego. Obsługa rzeczna odbywała się prawdopodobnie w różnych miejscach po obu stronach rzeki Warty. Na początku korzystano z bardzo prymitywnych urządzeń takich jak pomosty czy trapy. Dopiero około roku 1856 miasto i zarząd kolei przy pn. brzegu rzeki uruchomiło plac składowy. Ustawiono na nim bardzo nowoczesne jak na ówczesne czasy dwa dźwigi.

W roku 1896 przy obecnej ulicy Wał Okrężny ze środków miasta zbudowano port zimowy, który służył jako "hotel" dla zimującej tu floty rzecznej. Wyposażony był w pochylnię służącą do drobnych napraw.



Ten port po II wojnie światowej przekształcił się w stocznię remontową. Funkcjonował do roku 1991. Przez kilka lat był nieużywany. W roku 2006 miasto "rzuciło" pomysł utworzenia na jego terenie mariny dla jachtów. Skończyło się na pomyśle. I dzięki Bogu, dziś na powrót stał się niewielką stocznią remontową.



Wracając jednak do historii, najnowocześniejszy port rzeczny zbudował landsberski fabrykant Max Bahr. Dobrze znał zalety transportu rzecznego i dlatego tu nad Wartą w roku 1893 postawił swoją fabrykę juty. Wybudował go na lewym brzegu Warty, w pobliżu fabryki w roku 1903. Drogą rzeczną sprowadzano do fabryki między innymi węgiel ze Śląska oraz jutę z Indii. Tu, w porcie trwał nieustanny ruch...


Jeszcze dziesięć lat temu można było oglądać przy nabrzeżu rzeki pozostałości po porcie Maxa Bahra...

                                (Fot. z arch. Kurta Mazura)

Po fabryce pozostał tylko zabytek - budynek noszący obecnie nazwę Wildom, gdzie niegdyś mieściła się "firma" Maxa Bahra.



Od lat nie jesteśmy miastem portowym. I nie lada świętem staje się dzień, gdy uda się zobaczyć płynące rzeką barki...





Pocztówki pochodzą ze strony ;

http://www.gorzow-landsberg.pl/widokowki_warta.html

Stocznia zimą, Wildom i barki, fot. Brat:)

42 komentarze:

  1. Szkoda , że świetność portu w Twoim mieście się skończyła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matuchno, zdałam sobie sprawę, że ja nie pamiętam żebym widziałam w ostatnim czasie barki na Odrze...
    Świetnie napisany post Meg! Świetnie i ciekawie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Transport wodny jest najtańszy. Niestety niektórzy chyba nie maja takiej świadomości, a wieloletnie zaniedbania melioracyjne pogłębiają zapaść żeglugi śródlądowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ze szkoły pamiętam, że na naszej rzece w moim mieście także funkcjonował mały port przeładunkowy. Barki woziły głównie węgiel. Było to...dawno, dawno temu...
    Ciekawy wpis i świetne zdjęcia! Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Apropos w zeszłym roku widziałam statek transportowy, niemiecki, który przewoził tony węgla z polskiej kopalni do wrocławskiej elektrociepłowni -:)Nie wiem niestety czy dalej przewozi. Nie mieszkam obecnie we Wrocławiu. Pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Port we Wrocławiu bardzo podupadł w związku z ograniczeniem wydobycia węgla ale nadal węgiel jest transportowany i można na co dzień zobaczyc barki. Pozdrawiam!
      Ps. Meg, świetne zdjęcia i świetny post! Przeczytałam jednym tchem. Pozdrawiam-:)

      Usuń
  6. Genialny post! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem dlaczego transport rzeczny umiera. Za moich czasów barki były czymś naturalnym. Fakt faktem od lat ich nie widziałam. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam doskonale barki na Warcie! Historii portu i stoczni nie znałam. Dzięki Ci za posta! Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedawno, hahaha, rozmawialiśmy z mężusiem na temat żeglugi rzecznej tylko nasza rozmowa skierowana była na rejsy statkami po polskich rzekach. Wybieramy się w taki rejs:)) Super post! Historię naprawdę można polubić:))O stoczni w Gorzowie wzmiankę zdaje mi się czytałam u Ciebie a dziś o porcie. Mam komplet wiadomości :))
    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno ciekawiej prezentuje się rzeka, którą płyna statki, barki itd. Bez nich rzeka jakby nie żyje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale ciekawy post. Zdjęcia wprost fenomenalne! Też żałuję, że nie ma na naszej Warcie barek, pamiętam je z dzieciństwa. Wtedy nie robiły na mnie wrażenia. Po prostu były nieodłącznym elementem Gorzowa a dzisiaj odczuwam ich brak Pozdrawiam-:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy jestem u siostry chodzę na spacery na tamę i śluzę w Janowicach. Można tam podziwiać barki... ale rzeczywiście, barek z roku na rok jest coraz mniej... Świetnie opisane to co "było, minęło". Pozdrawiam -:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli jedyną pamiątką po tamtych czasach jest ten śliczny budynek...
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy post ale komentarze idą raczej w kierunku przewozu towarów szlakami wodnymi. I ja dołożę do nich swoja cegiełkę.
    Po prostu w przeszłości barki transportowały węgiel i wyroby przemysłu ciężkiego ze Śląska na północ i zachód, dziś nie ma praktycznie czego transportować a polskie drogi wodne są tak zaniedbane i zdewastowane, że właściwie to ich nie ma i nie dziwi mnie zaistniała sytuacja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie byłam w porcie ani w stoczni. Moje miasto odcięte jest od rzek, mamy jedynie malutką wąziutka strużkę ale dawno temu widziałam barkę na Wiśle. Obecnie barka z towarem na rzece to pewnie nic innego jak dogasająca tradycja...Pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
  16. O,popatrz, a ja nie wiedziałam, że Gorzów był kiedyś miastem portowym.Ciekawa historia, pięknie "udokumentowana"
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. W dawnych czasach, każde miasto leżące nad większą rzeką, było portem. Jakie dziwne towary przewożono wodą;)))
    Pa

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastyczny post...łezka się w oku kręci, tyle w ostatnim czasie fantastycznych rzeczy zaprzepaszczono.
    Wielka to szkoda, że nie potrafimy wykorzystać dobrodziejstw natury.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Małgosiu, Jednym słowem szkoda, że nie zachowała się portowa tradycja miasta. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawie tworzysz swoje posty! Na temat żeglugi niestety nie mam nic do napisania. Nie znam się na tym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawe ile czasu wówczas płynął statek z zaopatrzeniem z Indii;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Poruszylas wspomnienia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. To se nevearti jak gadają Czesi:D
    Pozdrówka Meg!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ładny budynek. Super informacje. Zakochałem się w ostatnim zdjęciu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Teraz liczy się i jest trendy turystyka rzeczna a nie transport.
    Piękny ten "Wildom" co tam się obecnie mieści?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...różnorakie prywatne firmy i gabinety lekarskie...

      Usuń
  26. Ciekawy historyczny wpis. Popieram ekologię i dziwię się, że zaniechano transportu rzecznego. W mediach ciagle słychać o różnych środkach transportu, budowie dróg szczególnie głośno było przed Euro a żegludze i inwestycjach z nią związanych nic, ani jednego słowa. Moim zdaniem rzeki nie są dla polityków ważne. Samorządowcy powinni wziąć się do roboty i forsować plany odnowienia takiego transportu. Chyba, że zapomnieli, że mają rzeki-;)Pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tylko przed wyborami mija im skleroza;)

      Usuń
  27. A kraje zachodnie o ile się nie mylę np. Niemcy i Holandia potrafią iść z postępem i zachować stare. My nie...

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawe te stare dzieje Twego miasta...
    Pozdrawiam -:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ciekawy wpis.
    Mnie tak szkoda, że miasta z różnych względów nie zachowują tradycji. Tracą swoją tożsamość, często zamieniając złoto na blaszkę...
    O.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy post a ja też na temat barek napisze - ;) Na Renie, poniżej Duisburga, często można spotkać potężne barki. Naprawdę jest co podziwiać-:)Pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Inne państwa umieją poukładać takie "klocki" a u nas panuje totalny bałagan.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ciekawy post i piękne zdjęcia.Wielka szkoda, że ten rodzaj transportu zanika.To grzech zaniechania. Serdeczności Meg.

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo interesujący post, przypominający i rodzimym mieszkańcom chlubną historię ich miasta. Szkoda, że dzisiaj tak rzadko widać płynące rzeką barki. Pamiętam, jak studiując w Opolu, lubiłem chodzić na wyspę Bolko, by je oglądać przepływające przez śluzy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. bardzo ciekawy post wspomnienia zapraszam MEG na zabawę u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. °`♥✿✿⊱╮
    ♡¸¸.•
    Gostei de conhecer um pouco sobre a história de sua cidade.
    Fotografias preciosas!
    Bom fim de semana!
    Beijinhos.
    Brasil
    ¸.•°`❤✿⊱╮

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj rzeczywiście bardzo szkoda,że coraz mniej na rzekach takich cudeniek.
    Wspaniałe te stare widokówki.Prawdziwe perełki.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń