Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detale. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Nie przeminęło z czasem...

Brzydkie, zaniedbane przez czas i ludzi przedwojenne kamienice w moim mieście kryją za swoimi drzwiami ślady minionej epoki.

Naciskam klamkę i wchodzę w zupełny inny świat. Świat, gdzie wskazówka zegara zatrzymała się na tarczy historii.

Podziwiam :

Kamienne wydeptane schody i ażurowe kute balustrady...



Okna z miniwitrażykami...




Freski na suficie i ścianach...



Motywy na drzwiach wejściowych...



Płaskorzeźby ścienne...




Nawet takie, ciut przerażające...



Uwierzycie lub nie, ale tam , w tym zatrzymanym czasie, czuje się przeszłość. Można jej delikatnie dotknąć , wydobyć z pamięci wcześniej znane sobie informacje z historii ludzi, którzy tam przed wiekiem mieszkali, scalić widziane obrazy z wyobraźnią...

Nie sposób jednak tych doznań zamknąć w kilku obrazach czy słowach. Po każdej takiej podróży w przeszłość pozostaje niedosyt...czasem tak wielki, że odczuwam potrzebę , by raz jeszcze wyruszyć na nowe poszukiwania - wszak przedwojennych, często secesyjnych kamienic w mieście dostatek - opuścić na chwilę swoją codzienność...aby udać się w podróż i nie mijać się z czasem...

czwartek, 22 września 2011

Spójrzmy tam, gdzie tłum nie patrzy...

Moją uwagę zwracają przede wszystkim detale. Każde i wszędzie. Dziś opowiem o ozdobach kamienic, które na zewnątrz kryją architektoniczne perełki.




Ornamenty - bo o nich mowa - spotkać można na wielu domach.  Z elewacji spoglądają lwy, smoki i inne dziwadła i choć zniszczone wciąż cieszą oko swoją wyjątkowością.
Nie pojawiały się na nich przypadkowo. Miały swoje głębokie uzasadnienie i ściśle określoną symbolikę.
I tak na przykład kwiaty symbolizowały przyszłość. Zamknięty kwiat był zapowiedzią budzących się zmian, zapowiedzią wzrostu i piękna, które miało się niedługo rozwinąć.
Zwięrzęta, owady i ptaki przedstawione w różnoraki sposób - samodzielnie lub włączone w kompozycje zdobiące fasady odgrywały również rolę symbolu - lew był synonimem siły i męstwa, sowa mądrości, motyl reprezentował wyrafinowany smak.
Innym, symbolicznym motywem był wizerunek słońca, umieszczanego zawsze w górnej części fasady. Symboliki słońca nie trzeba tłumaczyć. Od wieków jest źródłem szczęścia i życiodajnych energii.
Równie ważnym i często spotykanym motywem była postać lub twarz kobiety - uosobienia łagodności i dążenia do ideału piękna.
W ornamentyce przesuwa się także inny świat. Świat fantazji. Reprezentują go istoty zrodzone w mitologii. Fauny, syreny, smoki, istoty półludzkie i półzwierzęce. Te stwory sa nadzwyczajne, ale również należy je postrzegać symbolicznie. W ich postaciach ukazane są zwierzęce komponenty człowieczego bytu.



 Nie były więc tylko ozdobami. Były swoistą wizytówką właściciela, odzwierciedleniem jego marzeń czy planów.



Jesteśmy zaganiani. Płyniemy nurtem swojej rzeki, nie mając często czasu, aby spojrzeć gdzieś ponad chodnik. Jednak... warto zwolnić, przystanąć, rozejrzeć się i łagodniejszym okiem zerknąć na to, co wydaje się na pozór nieinteresujące. Na stare , ponad stuletnie secesyjne kamienice, relikty minionej epoki...To, że niektóre są brzydkie, że nie są odnowione i sypie się z nich tynk nie znaczy, że nie są interesujące. Kryją u swych dachów rzeźbiarskie arcydzieła...