Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie związani z historią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie związani z historią. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

12 maja 1935 roku kraj pogrążył się w żałobie. Marszałek Piłsudski zmarł...

Była godzina 20.45...

Prezydent Mościcki w orędziu do narodu powiedział " Marszałek Józef Piłsudski życie zakończył. Wielkim trudem swego życia siłę w Narodzie budował, geniuszem umysłu, twardym wysiłkiem woli Państwo wskrzesił"...

Przed Belwederem zebrał się tłum...na dziedzińcu trwał nieustanny ruch. Przybywały samochody z członkami rządu, generalicją i przedstawicielami obcych państw. Stojący u bramy szwoleżerowie błyskali szablami, prezentowali broń. Oficerowie dyżurni wpuszczali raz po raz kilkuosobowe grupki osób... Przez trzy dni salon w Pałacu Belwederskim stał się kaplicą żałobną...przed trumną przeszły tysiące ludzi, oddając hołd Marszałkowi ...



Wieczorem, 15 maja generałowie przy biciu dzwonów z Katedry św. Jana wynieśli  z Belwederu trumnę  i postawili na armatniej lawecie zaprzężonej w  konie. Kondukt ruszył do warszawskiej katedry...na jego czele szło dwóch oficerów z szablami, za nimi orkiestra na białych koniach...i szwadron za szwadronem. Armata,  jedna, druga i trzecia...kawaleria, piechota, duchowieństwo...
...i trumna Marszałka pokryta bielą...na śnieżnobiałym całunie spoczywał rzucony ukosem olbrzymi sztandar z orłem na nim siodło Marszałka...



Za trumną szła żona Wodza. Za nią rząd, generalicja, posłowie, senatorowie, przedstawiciele różnych wyznań, głowy obcych państw i dwóch podoficerów z koniem Marszałka...

Maszerowała piechota, oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, marynarze, saperzy, lotnicy. I ...ułani...oddział za oddziałem. Na każdym żołnierskim ramieniu przypięta była żałobna krepa...wzdłuż ulicy płonęły pochodnie...



Trumnę wprowadzono do katedry. Ustawiono na wysokim katafalku w głównej nawie kościoła. Stanęła pod koroną ze srebrnych orłów i zasłoną z żałobnych kirów...


Przy niej zastygła w powadze i bezruchu warta honorowa, przed nią przechodziły tłumy żałobników...



17 maja, po Mszy św. celebrowanej przez kardynała Kakowskiego orszak pogrzebowy wyruszył na Pola Mokotowskie. Trumnę z ciałem Marszałka  z katedry na swych ramionach wynieśli członkowie rządu.



Tu,  przed trumną odbyła się defilada



... którą niespodziewanie zakończyła burza z piorunami...przyroda przyłączyła się do żałobnej ceremonii...Rozległ się hymn narodowy. Wśród jego dźwięków generałowie przenieśli trumnę Marszałka na lawetę, ustawioną na wagonie kolejowym obok szańca.



Żałobny pociąg ruszył na Wawel...Podróż trwała całą noc. Wzdłuż przejazdu pociągu, przy torach, przy setkach zapalonych ognisk, przy sztandarach, rozjaśnioną trumnę Marszałka żegnały tłumy Rodaków... Pod koła padały kwiaty, słychać było łkania i modlitwy... niebo płakało...






Kraków tonął w czerni...Barbakan,  Rynek, ulice i okna kamienic...i Wawel...Wszędzie czarne chorągwie powiewały niczym czarny las...



Po krótkich uroczystościach na dworcu w Krakowie, kondukt żałobny udał się na Wawel. U wejścia płonęły znicze, paliły się latarnie przysłonięte krepą...Na barkach generałów, przy biciu "Zygmunta" trumna została wniesiona do katedry, gdzie Arcybiskup Adam Sapieha odprawił Mszę św.


Po niej, znów odezwał się "Zygmunt" i  101 wystrzałów armatnich oznajmiło, że ciało Marszałka zostało odprowadzone do krypty św. Leonarda...



Tu, w krypcie na środku stanęła trumna z kryształowymi płytami wmontowanymi w jej wieko i boki...Na niej stary rycerski ryngrat, w niego wpięte trzy szkarłatne róże...U stóp trumny złożona została ziemia z Wilna...a u boku niej usiadła żona Marszałka...





Na filmie pogrzeb Marszałka ...






( źródło fotografii : "Płomyk", wydany 27 maja 1935 roku (arch. własne), autor zdjęć nieznany,

Z okazji Rocznicy śmierci Marszałka post wyciągnięty  z archiwum bloga)



wtorek, 12 czerwca 2012

Carowi wszystko było wolno


W dwunastym roku III wojny północnej ( 1700-1721) , w której Rosja, Polska, Saksonia i Dania toczyły wojnę przeciwko Szwecji, car Piotr I Wielki wybrał się na Pomorze, aby uczestniczyć w manewrach floty duńskiej.W drodze z Petersburga zatrzymał się na pięć dni w mieście Landsberg an der Warthe - tak do 1945 roku  zwał się Gorzów - by spotkać się z królem Polski, elektorem Saksonii, Augustem II Mocnym.

                            ( Fot. Wikipedia)

1 sierpnia 1712 roku rano kurier przywiózł depeszę : ”Jeszcze dziś wieczorem Jego Cesarska Mość przybędzie do Landsberga (…) Poleca się przygotować 36 kwater jak również 220 koni pod zaprzęg do dalszej podróży cara, za co czyni odpowiedzialny Magistrat i Radę Miejską”.

Oczywiście natychmiast zaczęto przygotowania.Car musiał mieć wszystko co najlepsze i wszystko w najlepszym gatunku.

Car wraz ze swoją drugą żoną Katarzyną (po śmierci cara zostaje jego następczynią, zapisaną w historii jako Katarzyna I) zatrzymali się więc u poczmistrza Johanna Dietricha Rettela, gdzie otrzymali luksusowe lokum za 41 talary. Zapewniono im wzorową obsługę i przygotowano najlepsze konie na dalszą podróż na północ.
Cena za wszelakie usługi była ustalona z góry. Niestety, szanowni goście  odjechali nie zapłaciwszy rachunków za pobyt. Nie zapłacili również za najęte konie i wynajętą uprzęż, która notabene zaginęła. Mało tego, jeden z mieszkańców Landsberga wystosował także pismo do władz oskarżając w nim sługi cara o kradzież świni.

Te przykre incydenty z pobytu cara Piotra I i jego świty przez władze Landsberga zostały opisane w liście i wysłane do ówczesnych władz Nowej Marchii z siedzibą w Kostrzynie. Jednak tam stwierdzono, że koszty podane przez miasto są zawyżone, sprawę skradzionej uprzęży należy przypisać niedbalstwu ludzi pod których opieką się znajdowała, a sprawa skradzionej i ubitej świni uznana została za błahą. Nakazano jednak przeprosić ubogiego mieszczanina i wyrównać mu szkodę, co zapewne uczyniono.

Dopiero po dwóch latach, od wizyty cara w Landsbergu, w roku 1714 z polecenia Wilhelma Fryderyka rząd pruski pokrył koszty pobytu cara w mieście.



(Tekst własny, źródło historyczne; opracowanie wizyty cara w Landsbergu autorstwa Pani S. Janickiej)