Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zamki i pałace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zamki i pałace. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2016

Pałac w Dolsku zwany niegdyś małym Sanssouci

W niewielkiej wsi Dolsk (zachodniopomorskie) znajduje się, a właściwie znajdował się jeden z najpiękniejszych pałaców regionu. Zbudowany został w II połowie XVIII wieku. Znacznie przebudowany z inicjatywy właściciela Karla von Tresckow (według projektu architekta związanego ze środowiskiem Karla Friedricha Schinkla) w wielu XIX zyskał przepiękne formy neogotyckie i motywy nawiązujące do epoki baroku. Powstały 3 wieże, taras oraz elementy dekorujące dach, tj. lukarny i iglice Otaczał go piękny park w stylu angielskim ze starannie dobranymi gatunkami drzew.

Pałac w Dolsku, pocztówka z 1933 roku

Pałac nie miał szczęścia i już przed wojną koszty jego utrzymania przerosły możliwości właścicieli. Stał się więc własnością III Rzeszy i pełnił funkcję szkoły, kina, domu kultury i centrali hufca; ulokowano tu również jedną z siedzib Służby Pracy Rzeszy. 

Od stycznia 1945 roku  wykorzystywany był na radziecki lazaret, następnie na mieszkania dla oficerów zaopatrzeniowych i magazyn zboża. Po pożarze w 1967 roku popadł w ruinę. Tak prezentował się w 2011 roku.


Dolsk palac kz1

W 1993 roku pałac nabył Krzysztof Mudzo. Remontuje go, choć dość wolno. Posesja jest ogrodzona, a starodrzewia skutecznie chronią pałac  przed ciekawskim okiem turystów. 



Za czas jakiś - miejmy nadzieję -  pałac znów będzie wizytówką regionu.

 Więcej informacji - TU:

sobota, 9 lipca 2016

Turysto, w Lubniewicach witaj!

Na przesmyku dzielącym dwa jeziora Lubiąż i Krajnik, w pobliżu największego jeziora w okolicy - Lubniewsko, pośród bezkresnych lasów Pojezierza Lubuskiego, położone są Lubniewice. Spokojne, niewielkie, bo liczące zaledwie 2.020 mieszkańców, miasto w lubuskim jest bardzo atrakcyjnym miejscem letniskowym. Od lat ściągają tu rzesze turystów, nie tylko tych lokalnych. Atutem jest też specyficzny uzdrowiskowy mikroklimat, dobrze rozwinięta sfera usług turystycznych oraz czyste niczym nieskażone powietrze. 


Początki Lubniewic sięgają odległych, wczesnośredniowiecznych czasów. Archeolodzy odkryli, że właśnie od tego czasu dzisiejsze Lubniewice były osadą słowiańską. W wiekach średnich określaną jako oppidum. Pierwsza pisemna wzmianka o „Lubnewiz”pochodzi dopiero z wieku XIII. Znajduje się w dokumencie księcia Przemysława II. Od wieku XIV przez sześć kolejnych stuleci aż po rok 1945 Lub­niewice pozostawały w posiadaniu niemieckiego rodu von Waldow. Z czasem więc wykształciła się niemiecko­języczna, jakże trafna nazwa, określająca to miejsce jako Königswalde czyli „Królewski Las". 

Lubniewicka rusałka...

Pamiątką po dawnej nazwie, a także nawiązaniem do herbu miasta z czasów niemieckich jest usadowiona w centrum Lubniewic fontanna przedstawiająca kobietę, która trzyma w rękach dwa złote jabłka, a na głowie ma złotą koronę. 


Pierwotnie - na przedwojennym niemieckim herbie miasteczka - kobieta była naga. Po wojnie odziano ją w szaty i taką posadowiono na cokole. Owa fontanna to nie tylko symbol Lubniewic, ale także niezwykły pomnik dobrosąsiedzkich, polsko - niemieckich  stosunków. 



Zamek nad Lubiążem...i pałac

Wzrok turysty przyciąga neorenasansowa budowla nad jeziorem. Zamek o bardzo urozmaiconej bryle powstał w latach 1909-1911. Wzniesiono go dla Carla Friedricha Ernsta Edwarda von Waldow-Reitzenste­in. Jak na początek dwudziestego wieku była to nowoczesna, trzykondygnacyjna rezydencja z mierzącą 35 metrów wieżą, z której można było podziwiać całą okolicę. 



Po II wojnie światowej mieściła się tu szkoła z internatem dla sierot po zamordowanych nauczycielach. Potem, w 1949 roku został zaadaptowany na ośrodek wczasowy.



LubniewiceNewCastle2

Po pożarze w latach 60. przeprowadzono remont generalny z zachowaniem oryginalnego wyglądu. Niezagospodarowany niszczał. Nadzieja na jego uratowanie pojawiła się kilka lat temu, kiedy obiekt wraz z przepięknym parkiem kupiła spółka Kulczyk Holding. Wykonano ponowny remont dachu i...zamknięto go. Na ratunek - wydawało się - przyszła mu w 2013 roku para książęca Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk-Lubomirska. Ostatni właściciele chyba o nim zapomnieli. Zamek niszczeje...



Arystokratyczna para nabyła także drugi zabytkowy obiekt Lubniewic.Pałac (stary zamek) wybudowany w stylu neoklasycznym, przebudowany w 1846 roku.  Ten również niszczeje...

LubniewiceOLdCastle1

Gotycki kościół...

Nad miasteczkiem góruje gotycka świątynia, której nawa wybudowana została w 1258 roku. W XVI wieku dobudowane zostało prezbiterium, a wieża w roku 1882.

LubniewiceChurch(js)


Wnętrze świątyni pw. Matki Boskiej Różańcowej, które można obejrzeć TU posiada sklepienia krzyżowo-żebrowe i portale ostrołukowe. Wyposażenie pochodzi z wieku XVII i XVIII.  

Park w parku...

Najmłodszą, bo otwartą zaledwie w 2013 roku, atrakcją Lubniewic jest Park Miłości im. Michaliny Wisłockiej. Nadana nazwa nie jest przypadkowa. Było to niegdyś ulubione miejsce spotkań Michaliny Wisłockiej z tajemniczym kochankiem. Mężczyzna ten nie tylko uleczył zranione serce Michaliny, ale także, o czym wielokrotnie wspominała w wywiadach, stał się inspiracją do napisania pierwszego w Polsce poradnika "Sztuka Kochania".

Love park (Lubniewice)02(js)

W zacienionym parku, gdzie dominują starodrzewia ustawiono kilka rzeźb będących pokłosiem Międzynarodowego Pleneru Inicjatyw Twórczych realizowanego w kwietniu 2012 roku. Motyw przewodni tych rzeźb to miłość. Zarówno partnerska jak i rodzicielska.

Jest więc obejmująca się para


I dziecko wtulające się w dłoni matki


Jest także rzeźba wędkarza rozmiłowanego w przyrodzie z rybą pod pachą. Pomiędzy drzewami ( widocznymi w tle) zawisł „kawałek zielonej murawy w formie serca zamknięty”, zgodnie z zamysłem twórcy, Petera Leske z Berlina, mający być „symbolem miłosnych uczuć, które budzą się w zakochanych odwiedzających Park”.



Mimo, że "Park Miłości" nie jest duży ustawiono w nim romantyczne i bardzo przydatne drogowskazy


Na odrestaurowanym niewielkim „Mostku Miłości”, goście odwiedzający Park mogą zawiesić kłódki symbolizujące trwałość uczuć.


Obok stoi kamień ...z instrukcją


Niedaleko  znajduje się wyjątkowy zakątek z „Ławeczką Miłości" dedykowaną imienniczce Parku.


Można na niej odpocząć lub porozmyślać o różnych odcieniach miłości. A nawet powiesić na pergoli swoją kłódkę wierząc w silne "działanie ławeczki" Pani Michaliny.



                                                                
                          Lubniewice oferują dużo, dużo więcej!


Wędkarskie eldorado...

Można tu łowić karpie, amury i sandacze, dla tych ostatnich ustanowiono święto "Dni Sandacza". Jest to impreza dla degustatorów smacznej ryby i fanów dobrej zabawy na powietrzu w piknikowej i muzycznej atmosferze. Tegoroczne odbędą się 20 sierpnia.


Dary Królewskich Lasów...


Lubniewickie lasy bogate są w grzyby i jagody. Z racji tego są wymarzonym rajem dla zbieraczy runa leśnego. Lasy bogate są także w zwierzynę łowną, co pozwala na uprawianie w ich obrębie myślistwa i łowiectwa.


Rowerem, konno, pieszo...


Z myślą o amatorach turystyki pieszej i rowerowej, wytyczono tu liczne trasy pieszych i rowerowych wędrówek. Na miłośników koni, czekają właściciele czterech ośrodków jeździeckich.. Każdy z nich oferuje jazdy konne pod opieką instruktora, lekcje o różnym stopniu zaawansowania oraz zajęcia w stajni.

Nad wodami czystymi...

Jeziora o pierwszej klasie czystości okalają zadbane plaże i przystanie wodne, umożliwiające uprawiane sportów wodnych. Cechą charakterystyczną akwenów wodnych Lubniewic, jest bardzo duża ich powierzchnia. Przykład może stanowić jezioro Lubniewsko, które ze względu na swoją długość, prawie 5 km i bardzo dużą powierzchnię doskonale nadaje się do uprawiania żeglarstwa czy nawet windsurfingu.


SPA...

Nad jeziorem Lubiąż, w przepięknym hotelu mieści się Spa & Wellness oferujące nowoczesne gabinety odnowy biologicznej, profesjonalną opiekę specjalistów i  zabiegi Spa.




poniedziałek, 15 lutego 2016

Pałac w Dąbroszynie

Kilka kilometrów za Witnicą (lubuskie) w niewielkiej wsi Dąbroszyn położonej dokładnie na szlaku słynnego Królewskiego Traktu wiodącego niegdyś z Berlina do Królewca usadowiony jest od pałac, nazywany dwujęzycznie Dąbroszyn-Tamsel.


Znane pruskie rody szlacheckie związane są z pałacem...

W latach 1680-1690 Johann Ludwig von Schőning, syn marszałka Hansa Adama von Schőninga, zwycięzcy Turków spod Budy oraz reformatora ustroju państwowego Saksonii, wybudował tu barokową rezydencję. Obiekt został wzniesiony z cegły ce­ramicznej na zaprawie wapiennej, o tynkowanych elewacjach. Ponad wejściem głównym umieszczono herb rodziny von Schöning.

Po śmierci budowniczego pałacu Johana Ludwiga, właścicielką majątku zostaje jego córka Eleonora Luiza, która w 1723 roku poślubia pułkownika Adama Fryderyka von Wreech. Właścicielka pałacu, wnuczka marszałka von Schöninga, której dobra dąbroszyńskie stanowiły wiano, uczyniła arystokratyczny dwór dla miłośników sztuki i parków. To tu po uwolnieniu z Twierdzy Kostrzyn przyjeżdżał młody pięknoduch, miłośnik muzyki fletowej i literatury francuskiej Fryderyk ( zwany później Wielkim). Platonicznie zakochany w Eleonorze pisał do niej listy i opiewał ją w poezji.

Po zniszczeniach wojennych dokonanych w 1758 roku przez wojska rosyjskie, toczące w odległym jedynie o 5 kilometrów Sarbinowie jedną z największych w wojnie siedmioletniej bitwę, pałac przeżywa kolejny rozkwit, głównie za sprawą małżeństwa zawartego w 1816 roku pomiędzy Rozalią Ulryką von Donhoff  i Hermanen Johannem von Schwerin.  Mimo, że małżonkowie przebywali na stałe w Wolfshagen koło Neu­ruppin wiele uwagi poświęcali Dąbroszynowi. Pałac piękniał.



Ale nie tylko pałac.  Przekomponowa­no także, zaniedbany obecnie,  park, gdzie w 1840 roku wzniesiono pomnik "Wiktorii" ku czci Fryderyka Wielkiego.



Po śmierci Hermanna von Schwerinem właścicielem dóbr dąbroszyńskich zostaje jego młodszy syn Bo­gislav. Po nim majątek obejmuje Stanislaus, który mieszka tutaj wraz z żoną Marie Helene von Klitzing do 31 stycznia 1945 roku.

Pałac przechodzi w polskie ręce...

Pałac podczas działań II wojny światowej nie został uszkodzony, był jednak zapleczem dla wojsk radzieckich, toczących zacięte boje o Kostrzyn. Tu sowiecki marszałek Żukow odbył  naradę ze swoją generalicją. Zaraz po wojnie w pałacu utworzono Państwowy Urząd Repatriacyjny, a następnie przekaza­no budynek wraz z założeniem parkowym Państwowemu Gospodarstwu Rolnemu. W bu­dynku pałacu mieściły się biura, przedszkole, biblioteka, przychodnia oraz mieszkania pra­cownicze.


Zachowana spuścizna...

Los większości dzieł sztuki i obiektów znajdujących się niegdyś w pałacu jest nieznany. Elementem wystroju barokowej rezydencji są za­chowane w kilku pomieszczeniach parteru barokowe dekoracje sztukatorskie, wykonane prawdopodobnie przez artystów saksońskich – braci Rust zw. Berlińczykami.


W parku, tzw. górnym, tuż przy pałacu, stoi gotycki kościół z wieku XVII. Od czasu budowy "przypisany" właścicielom dóbr dąbroszyńskich.



W krypcie obejrzeć można odrestaurowany bogato zdobiony sarkofag pierwszego właściciela. Feldmarszałek zgodnie z legendą został pochowany tu wraz ze swoją diamentową szpadą - darem cesarza Leopolda.



A w kościele naturalnej wielkości, wykonane z piaskowca i pokryte imitacją alabastru, figury małżeństwa von Schöning w strojach z epoki.




Znajduje się tu także popiersie Johanna Ludwiga von Schöninga


Z napisem:

"Szlachetnie urodzony pan Johann Ludwig von Schöning rycerz zakonu joannitów i mianowany komtur łagowski, szambelan dworu Jego Królewskiej Mości w Polsce i Elektorskiej Wysokości w Saksonii, pan na Dąbroszynie, Warnikach, Kamieniu Wielkim i Małym, Birkholz i Schö-nhof, urodzony w Kostrzynie 25 grudnia st. vet. Anno 1675, a zasnął w Panu w majątku szlacheckim Neuendorf w księstwie Halberstad"

Kościół w Dąbroszynie jest jednym z bardzo niewielu kościołów, w których pozwolono umieścić posągi osób świeckich (nie świętych czy beatyfikowanych).

Wątek baśniowy...

Każdy zabytkowy obiekt ma też swoją wyjątkową legendę. Dąbroszyński pałac nawiedzał marszałek Adam von Schőning. Nocą "zjeżdżał" na koniu ze swojego portretu zawieszonego w Sali Przodków i jeździł dookoła ustawionego na środku sali stołu bilardowego.

XX i XXI wiek...

W latach 90. XX wieku właścicielem pałacu i parku dolnego stała się Gmina Witnica.

Pałac od wielu lat wystawiony jest na sprzedaż. Cena 2 miliony złotych nie jest zbyt wygórowana, tym bardziej że pałacowe komnaty, za kwotę 4 milionów złotych, odrestaurowane zostały, przy pomocy funduszy z Unii Europejskiej,  przez Gminę Witnica. Zdjęcie nr 1 , Zdjęcie nr 2, Zdjęcie nr 3. Jednak aby pałac odzyskał swą świetność potrzeba przynajmniej drugie tyle. Oferta sprzedaży dąbroszyńskiego pałacu pojawiła się nie tylko w Europie, ale także w Dubaju i Kuwejcie...




piątek, 4 grudnia 2015

Ślady Zakonu Joanitów na Ziemi Lubuskiej; Zamek w Słońsku

Na terenie dzisiejszej Ziemi Lubuskiej jest wiele miejsc, które stały się swoistą pamiątką po Zakonie Joanitów. Jednym z najważniejszych miejsc jest Słońsk, który przez sześć wieków, od 1426 roku aż do 1945 był związany z historią zakonu będąc też siedzibą baliwa brandenburskiego. Po pokonaniu Prus przez Napoleona baliwat brandenburski został rozwiązany, ale w 1852 r. Fryderyk Wilhelm IV odtworzył zakon w Brandenburgii, a jego stolicą ponownie został Słońsk. Zakon stał się świeckim stowarzyszeniem przedstawicieli szlacheckich rodów pruskich, pasowanych uroczyście na rycerzy w dniu św. Jana. 

Na zrębach gotyckiego zamku z wieku XIV wzniesiono obiekt, który w latach 1662-1668 przebudowano. Utrzymany w stylu barokowym zamek stanowi jedyny w tej części Europy przykład niderlandzkiej architektury zamkowej z połowy XVII wieku. Prze­budowę zamku rozpoczęto od założenia parku, przekopania kanałów i regulacji koryta rze­ki. Rzut odbudowanego zamku był kwadratowy, z czego część stanowił dziedziniec przed zamkiem. Zamek od północy, południa i wschodu był trzykondygnacyjny, a od zachodu poprzez podwyższenie poziomu terenu dwukondygnacyjny. Budowlę otaczała fosa, od­dzielona szerokim wałem od równolegle płynącego koryta rzeki. Dostęp do zamku prowa­dził poprzez mosty na fosie od wschodu i zachodu. Zamek nakrywał pogrążony dach czwo­rokątny, kryty dachówką barwioną na kolor błękitny. Nieotynkowane ściany zamku były malowane na biało i ozdobione oszczędnym detalem architektonicznym w postaci por­tali drzwiowych i festonów pod oknami w części środkowej elewacji głównej. Dziedziniec przed zamkiem wybrukowano. Otaczał go mur przedpiersiowy o wys. 1,2 m z dwoma jed­nokondygnacyjnymi pawilonami w zachodnich narożach. W jednym z nich było więzie­nie, w drugim pomieszczenie dla strażnika. Obok pawilonu strażnika była studnia z wodą źródlaną.  Za­mek pełnił funkcje reprezentacyjno-muzealne, dlatego nie unowocześniano go, nie skana­lizowano, a zelektryfikowano dopiero w 1906 roku.


W zamku gromadzo­no materiały archiwalne dotyczące wszystkich posiadłości joannitów w Królestwie Pru­skim. W salach ściany pokrywały portrety oraz tarcze herbowe balliwów i komendantów, wykonane na drewnianych deskach. Najstarsze spośród nich pochodzą z XVII i XVIII wieku, jednak większość, a było ich na zamku i w kościele około 1300, datuje się na połowę i koniec XIX wieku. Z owymi tarczami herbowymi wiąże się skandal. Po wkroczeniu Armii Czerwonej tablice zostały pozyskane wraz ze słońskimi archiwaliami przez Archiwum Akt Dawnych w Warszawie, mieszczące się w pałacu Pod Blachą, a następnie przekazane na Zamek Królewski w Warszawie, gdzie przeleżały wiele lat w piwnicach . W 1988 zostały sprzedane za ok. 30 dolarów za sztukę (!) szwajcarskiemu kolekcjonerowi dzieł sztuki. W 1991 roku zostały odnalezione w Sztokholmie, w prywatnym muzeum szwedzkiego handlarza antykami oraz w Muzeum Historycznym. 1140 tarcz herbowych wymalowanych na świerkowych deszczułkach zawierających herby szlacheckie zostało wystawionych na widok publiczny..W przeciągu krótkiego czasu wartość wystawionego zespołu wzrosła wielokrotnie, sięgając kwoty 5 mln dolarów. Inne źródło podaje, że nieokreśloną liczbę tablic przekazano brytyjskiej firmie jako ekwiwalent wynagrodzenia za prace remontowe przy Zamku Królewskim w Warszawie. Kilka lat temu okazało się, że dwie tablice herbowe ze Słońska są w posiadaniu wybitnego polskiego reżysera Janusza Majewskiego i jego żony, cenionej fotografki Zofii Nasierowskiej. Małżeństwo tłumaczyło, że kupili je w "Desie". Jak najbardziej legalnie, Zaledwie 9 tablic z imponującej kolekcji do 2011 roku znajdowało się w Muzeum w Międzyrzeczu, skąd po renowacji przeniesione zostały do kościoła w Słońsku  Zachowało się też tylko kilka portretów z kolekcji przedstawiającej baliwów tego zakonu od XV wieku. Niestety, nie ma ich w Słońsku. Są w muzeach Warszawy. 

Po 1945 roku w ogołoconym acz nie draśniętym w czasie II wojny światowym bu­dynku zamku urządzono miejscowy Dom Kultury, potem magazyn Prezydium GRN. Pod koniec lat 60. rozważano możliwość utworzenia w zamku muzeum. Plany jed­nak nie zostały zrealizowane. Obecnie, po pożarze w 1975 roku, zamek popada w ruinę.


Zniszczenia są duże. Obiekt nie ma dachu, wnętrze jest zrujnowane. Wejście  zabito deskami. Co rusz pojawia się pytanie - Co zrobić z zamkiem? Remont bowiem wymaga dużych nakładów finansowych. Brakuje również pomysłu na wykorzystanie tak dużej kubatury w tak małym miasteczku jak Słońsk... 

Zamek od 1989 roku budzi zainteresowanie Zakonu Joanitów Brandenburgii, którego przedstawiciele corocznie przyjeżdżają do Słońska. Póki co wspierają remont kościoła. Może przyjdzie czas na zamek?



W pobliżu ---> Kościół w Słońsku


wtorek, 20 stycznia 2015

Ozdoba wsi Glisno


Wizytówką niewielkiej wsi Glisno (woj. lubuskie), sięgającej korzeniami do Średniowiecza jest pałac, wybudowany w latach 1790-1793 przez Fryderyka Wilchelma von Poser, który to zapisał się w historii Glisna także jako włodarz, który doprowadził do odbudowy gospodarczej Glisna (  wybudował nieistniejącą dziś ałuniarnię i fabrykę jedwabiu). Pałac zaprojektowano w formie letniej rezydencji nawiązującej do tradycji osiemnastowiecznej architektury budowli parkowych wznoszonych  na terenie Saksonii i Brandenburgii. Otoczony był także, nieistniejącym dziś stawem.Równolegle zaprojektowano park.




W 1837 r. kolejny właściciel majątku w Gliśnie dokonuje rozbudowy pałacu. Obiekt zmienia przeznaczenie. Z uwagi na pokłady borowiny ( obecne do dziś) staje się bardzo popularnym w Prusach uzdrowiskiem. Rozbudowie ulega także park, w którym powstają romantyczne budowle i rzeźby. Jedną z tych budowli są "sztuczne", bo wybudowane przez właściciela ruiny.




W 1857 r. po raz kolejny zmienia się właściciel majątku. Zostaje nim Hans Karl von Wartenberg. To on likwiduje uzdrowisko, a pałac dostosowuje ponownie do potrzeb rezydencji rodzinnej. W parku buduje neogotyckie mauzoleum dla swojej rodziny. I raz jeszcze, po raz już ostatni w  1910 r.  rozbudowuje pałac.
Malownicze tereny i lasy pełne saren od lat ściągały do Glisna myśliwych. Według relacji mieszkańców na polowania przyjeżdżał tu Hermann Göring, a kilka lat temu polował w Gliśnie osobisty rusznikarz Władimira Putina.
Po zakończeniu II wojny światowej rezydencja wraz z całym majątkiem przechodzi w ręce Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Do lat sześćdziesiątych nie była użytkowana i popadała w ruinę. W latach 1968-1978 użytkownikiem pałacu staje się Kaliska Fabryka Pluszu i Aksamitu. Wyremontowany przez fabrykę pałac przez dekadę pełni rolę ośrodka kolonijnego.

 Od 1978 r. pałac w Gliśnie pełni funkcje ośrodka szkoleniowo - wypoczynkowego prowadzonego przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego.




Obecnie w pałacu są świadczone usługi hotelarskie, gastronomiczne, są organizowane bale karnawałowe, szkolenia oraz przyjęcia. Najbardziej znany jest z organizacji wystaw i imprez plenerowych np. corocznych targów rolniczych.

 (Fot. 1,2 Mariusz, fot. 3 Bogusław Sacharczuk. Zdjęcia publikowane za zgodą Autorów )

środa, 14 stycznia 2015

Szkoła w ...pałacu

W obrębie nieistniejącej już twierdzy Drezdenko, wybudowanej przez Brandenburczyków na przełomie wieku XVI/XVII stoi pałac.

Mieszkańcowi Drezdenka, właścicielowi wielkiego domu sprzedaży wysyłkowej, Johanowi Gottlobowi Treppmacherowi, Król Prus, Fryderyk II, nadał wyimek twierdzy zniszczonej podczas wojny siedmioletniej. Ten wyburzył budynki i na fundamentach, z wykorzystaniem dawnych piwnic wybudował późnobarokową rezydencję.


 Dzięki umieszczonej w pałacu tablicy można dokładnie określić czas zakończenia budowy -  rok 1766.



W latach świetności w rezydencji zatrzymywali się wielokrotnie książęta i monarchowie oraz wybitni mężowie stanu. Bywał tu między innymi Car Rosji Aleksander I,  Wielki Książę Konstanty i król Prus Fryderyk Wilhelm III z małżonką.Po śmierci Treppmachera pałac został w 1818 roku zlicytowany.
W 1909 roku, po modernizacji przypałacowej stajni powstała prywatna szkoła dla dziewcząt. Pałac przed 1945 r. mieścił siedzibę Miejskiego Zarządu Drogowego oraz mieszkanie nauczyciela szkoły ogrodniczej.
Rezydencja nie ucierpiała w okresie II wojny światowej. Po 1945 roku zaadoptowana została na mieszkania.
W 1957 roku, zapadła decyzja o powołaniu Szkoły Podstawowej numer 2. Pierwszy dzwonek zabrzmiał 2 września 1958 roku. Czterdzieści lat później, w 1999 roku, na mocy reformy szkolnictwa, powołano Gimnazjum nr 1, które od 2002 roku nosi  imię wielkiego patrioty i wybitnego sportowca Józefa Nojiego. ŻYCIORYS


 W Drezdenku urodził się Adam Krieger "najdoskonalszy poeta i kompozytor niemiecki wieku XVII"  któremu w 340 rocznicę śmierci, mieszkańcy miasta ufundowali pamiątkową tablicę, która znajduje się na fasadzie pałacu.


 Z historycznego wystroju i wyposażenia wnętrz zachowały się sztukaterie oraz stolarka. W pomieszczeniach na parterze i piętrze zaś przepiękne komin­ki.




 (Fot. arch. prywatne Bogusław Sacharczuk ( za pisemną zgodą na publikację), wnętrza pałacu, tablica fundatora rok 2005, widok pałacu i tablice  fot. własne, rok  2012)


W Drezdenku także :

Miasto Drezdenko

Park Kultur Świata

niedziela, 4 stycznia 2015

Eklektyczny pałacyk


Położony w Gorzowie, tuż nad rzeką Wartą i otoczony pięknym acz nieco zaniedbanym parkiem w stylu angielskim pałacyk, został wybudowany w 1876 roku przez Johanna Gottlieba Hermanna Pauckscha , przedsiębiorcę, znamienitą postać wpisaną na trwałe w przedwojenną historię miasta.
Budynek w stylu eklektycznym posiada dwie kondygnacje z narożną wieżą , wejście od strony zachodniej przez  przejazdowy portyk oraz wejście od strony wschodniej.





Przed nim stoi fontanna w kształcie płaskiej czary z rzeźbą bawiących się dzieci.





Teren posesji ogrodzony jest od frontu metalowym kutym murem zawieszonym na filarach. Brama wjazdowa na teren rezydencji zaopatrzona jest w inicjały właściciela rezydencji.



W latach świetności, pierwsza kondygnacja willi miała charakter reprezentacyjny. Mieściła się tam sala jadalna, pokój kredensowy, salon myśliwski , biblioteka, gabinet pana domu i buduar pani. Na pierwszym piętrze były sypialnie, pokoje dziecięce, pokoje gościnne, łazienki oraz pokój śniadaniowy. Poddasze zajmowała służba. W budynku pałacu zachowało się wiele elementów pierwotnego wyposażenia, między innymi piękne drewniane schody z bogato rzeźbioną poręczą, kominki, odrestaurowane pomieszczenie reprezentacyjne ...



Pamiątką jest także jeden z wielu bogato zdobionych sufitów z przepięknymi żyrandolami oraz kolorowe freski.
 



Pod koniec II wojny światowej willę na swoją siedzibę zaanektowały wojska sowieckie. Po 1945 roku mieściły się tu biura Dyrekcji Dróg Wodnych i Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego. W 1976 roku wpisany do rejestru zabytków pałac poddany został konserwacji, a w 1985 gruntownej renowacji.



W 1977 roku  stał się siedzibą Domu Kultury. Najpierw Wojewódzkiego, potem Grodzkiego. Przez lata GDK był prężnie działającą placówką kulturalną, z rozbudowaną działalnością miejsko - środowiskową. Organizowane były tu amatorskie przeglądy we wszystkich dziedzinach sztuk pięknych; sztuce, muzyce, poezji, teatrze, tańcu, a także w fotografii, filmie i twórczości ludowej. Prowadzona była także działalność wydawnicza, wystawiennicza i szkoleniowa w zakresie kultury. 
Na zamieszczonych fotografiach pałac wygląda bardzo ładnie. Ale to tylko "błogosławione oszustwo obiektywu aparatu fotograficznego". Tak naprawdę od wielu lat willa niszczeje. Od 1985 roku nie była poddawana żadnym większym remontom. Powód  - brak funduszy...
We wrześniu 2014 roku radni miasta zagłosowali za likwidacją Grodzkiego Domu Kultury...i zamknięcie go z dniem 31 grudnia 2014. Włodarze miasta tłumaczyli swoją decyzję i brakiem funduszy na cyt. " utrzymywanie niefunkcjonalnych obiektów"...Niefunkcjonalnych, bo nie przynoszących finansowych korzyści budżetowi miasta...i tym, że Gorzów nie straci na całej sytuacji, bo działające dotychczas w GDK grupy artystyczne znajdą miejsce gdzie indziej, m.in. w Miejskim Centrum Kultury czy filharmonii.
Co jednak stanie z zabytkową willą i parkiem? Najprawdopodobniej miasto wystawi rezydencję na sprzedaż...


(Specjalne podziękowania dla Mariusza za udostępnienie zdjęć wnętrza i bramy wjazdowej. Pozostałe fotografie Bogusław Sacharczuk, za pisemną zgodą na publikację)

wtorek, 13 maja 2014

Perła pod niebem Gorzowa

Historia secesyjnej architektury miasta wiąże się nierozerwalnie z postacią Maxa Bahra, landsberskiego fabrykanta, społecznika i filantropa, który zapoczątkował jej dynamiczny rozwój. Willę wraz z ogrodem zaprojektowali dla niego dwaj berlińscy architekci; Mahernholz i Therinicker. Rezydencję zdobi pięcioboczna, wysoka wieża kryta gwiaździstym  hełmem z latarnią i iglicą. Ze strony wschodniej zaś przeszklony ogród zimowy z górnym tarasem. Cała bryła jak na secesję przystało oprawiona jest bogatymi zdobieniami. Dekoracja roślinna  idealnie współgra z detalami architektonicznymi lub wypełnia wolne przestrzenie. Mamy tu girlandy laurowe, gałązki owocujących drzew, a także pojedyncze motywy liści i kwiatów. Nie brakuje też jakże ważnej dla secesji postaci ze świata ludzi. W centralnym punkcie znajduje się głowa kobiety z długimi splecionymi w warkocze włosami. Prócz tego znajdujemy świat fantzy; postaci syren oraz rozmaite maski o cechach ludzko-zwierzęcych. We wnętrzach ażurowe drzwi, sztukaterie, witraże, fryzy, balustrady, klamki, kaloryfery z ornamentem roślinnym.

Willa została wybudowana w latach 1900-1902  na wspólnej rodzinnej działce, tuż obok eklektycznej, mniejszej i niższej willi starszego brata Maxa, Roberta ( na fotografii z prawej strony).  Mimo, że obie wille są połączone, to tylko willę Maxa Bahra można nazwać niekwestionowaną perłą.


 Zabytkowy obiekt na przestrzeni lat miał wiele szczęścia.Obie wojny były dla niego łaskawe. W 1945 roku jedynym jej właścicielem stał się Kościół Katolicki, dzięki czemu pałacyk uniknął niepotrzebnych, bezmyślnych przeróbek i nie popadł w dewastację. W secesyjnej willi do 1993 roku rezydowali biskupi, ( a także Karol Wojtyła, który jako biskup, a potem kardynał bywał w tej rezydencji), mieściła się też Kuria, a w latach 1993-2006 Sąd Kościelny.






Po reorganizacji struktur kościelnych diecezja gorzowska została przemianowana na zielonogórsko-gorzowską i siedziba biskupa została przeniesiona do Zielonej Góry. Zanim jednak Pałac Biskupi opustoszał  przez kilka lat mieszkał w nim biskup pomocniczy,  ks. bp. Edward Dajczak.

W 2009 roku, pod czujnym okiem konserwatora zabytków, rozpoczął się remont zabytkowej willi. Na gruntowną renowację kuria przeznaczyła około 6 mln zł, 5 mln zł pozyskano z LRPO Wyjaśnienie - KLIK, a władze Gorzowa przeznaczyły pół miliona na odwodnienie i ustabilizowanie obiektu. Prace trwały na zewnątrz i w wewnątrz. Podczas prac w środku odnowiono każde pomieszczenie. Sufity w pałacu zostały uszlachetnione złoceniami, przez co zyskały niepowtarzalny blask. Odnowione zostały wiraże i sztukaterie. Piwnice i kotłownie pałacyku zostały przerobione na nowoczesne sale konferencyjne, wykładowe, biurowe i muzealne Tak wyglądają - KLIK

Już niedługo będzie się tu mieścił Instytut im. biskupa Wilhelma Pluty Życiorys - KLIK wieloletniego biskupa diecezji gorzowskiej, patrona Gorzowa, prekursora i orędownika przyjaznych stosunków z byłymi (czyt. niemieckimi) mieszkańcami miasta, którego proces beatyfikacji trwający od 10 lat obecnie odbywa się na szczeblu diecezjalnym. Instytut będzie  zajmował się naukowym opracowaniem i analizą prac bp. Wilhelma Pluty, który pozostawił po sobie 18 dzieł i niezliczone ilości listów i homilii.

Zamknięta przez lata dla zwiedzających secesyjna pereł jest dostępna dla turystów. 

(Fot.Bogusław Sacharczuk, pseud. bs, za pisemną zgodą na publikację)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Opactwo w cieniu bunkrów i most obrotowy

Stary Dworek (niem. Althföchen) to wieś położona niedaleko Gorzowa nad brzegiem Obry, przy drodze lokalnej łączącej Skwierzynę z Zemskiem.

Pierwsza wzmianka o niej pochodzi ze Średniowiecza, jednak rozwój wsi datuje się na rok 1560, kiedy to zyskała ona miano rezydencji opatów bledzewskich Zakonu Cystersów. Wtedy to w lutym 1560 roku opat z klasztoru w Bledzewie, Piotr Kamiński, nadał Stary Dworek, choremu i zniedołężniałemu Piotrowi Ostrorogowowi. Niestety nie wiadomo, czy dwór wtedy już istniał, czy został wybudowany specjalnie dla niego. W dokumentach nie znajdujemy danych na ten temat. W tym samym roku (1560) wybudowano we wsi pierwszy kościół, najpierw drewniany, potem w latach 1768 – 1778 murowany, który po rozebraniu ponownie został wzniesiony w latach 1797 – 1799.

W czasie wojny północnej w Starym Dworku przebywali car Piotr I Wielki (car w dniu 1 sierpnia 1712 roku gościł także w Landsbergu, o tym wydarzeniu więcej TU-KLIK), król Szwecji Karol XII oraz elektor saski, król Polski August II Mocny. Losy wsi związane były ściśle z wydarzeniami historyczno – politycznymi. Prusy w wyniku rozbioru zagarnęły całą Ziemię Bledzewską, a rezydencja przejęta została przez skarb pruski i poddana dzierżawie. Ostatnim dzierżawcą majątku był w latach 1796 – 1803 opat Onufry. Po roku 1836, po kasacie pozostał on w wyłącznym rozporządzeniu rządu Prus. Wtedy to przebudowano i rozbudowano rezydencję : rozebrano bramę wjazdową oraz stajnie i na ich miejscu wzniesiono, istniejące do dziś zabudowania gospodarcze. Od roku 1945 do 1980 w dworku mieściły się biura administracji PGR.



Zaniedbany budynek w 2002 roku został sprzedany, jednak prywatny właściciel nie wykazuje troski o zabytek. Z roku na rok coraz bardziej podupada. Na przeciwko dworu znajduje się kościół św.Józefa, ciekawy zabytek barokowej sztuki sakralnej. Od strony zachodniej zdobią go dwie wieże zwieńczone „ baniastymi” hełmami z latarniami. W środku kościoła znajduje się rokokowy ołtarz główny, obrazy z XVIII wieku, przeniesione tu z zlikwidowanego klasztoru w Bledzewie, a także późnobarokowy krucyfiks i ambona z 1800 roku.



Tuż za wsią, nad Obrą zachowały się ruiny grupy warownej „Ludendorff”. Prócz sześciu bunkrów usytuowanych na szczycie skarpy szczególną uwagę zwraca most zwodzony (Drehbrücke D812).


Jest on elementem fortyfikacji Odcinka Północnego Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Ta przeprawa, to jeden z dwóch mostów fortecznych typu obrotowego na tym terenie (drugi znajduje się w okolicach Kurska). Powstał w latach 1936-1937.


Jego zadaniem, było uniemożliwienie nieprzyjacielowi przeprawy przez kanał Obry na drodze zaopatrzenia i dojazdu do obiektów wojskowych. Posiada napęd ręczny z przekładnią zębatą i linami. Mechanizm trybowy schowano w bunkrze – maszynowni. Tam też przebywała obsługa mostu.


W razie awarii mechanizmu głównego, przęsło obracano o kąt 90 stopni z użyciem klucza osadzonego na osi obrotu przęsła,  a raczej stalowego, kilkudziesięciokilogramowego  pręta z nasadką. W tym trybie pracy potrzebowano siły 4-6 żołnierzy.

Most w Starym Dworku obracany jest okazjonalnie. Ostatnio 2 maja 2011 roku, kiedy to
 w ramach polsko - niemieckiego projektu "Twierdza Lüdendorff – nasza wspólna historia” na moście fortecznym na rzece Obrze spotkali się miłośnicy historii zarówno z Polski jak i z Niemiec, aby uczestniczyć w jego obracaniu.

W obracaniu mostu brała udział między innymi Gorzowska Grupa Rozpoznawczo Szturmowa, która także zaprezentowała krótki pokaz działań wojskowych na moście.



 Chętni mogli spróbować swych sił w obracaniu mostu, wspomnianym wcześniej "kluczem"...






I oczywiście spróbować wojskowej grochówki.






  Zdj. 1-5 Mariusz, Dziękuję za zgodę na publikację