Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasta i miasteczka wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasta i miasteczka wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 maja 2017

Na skraju historycznej Wielkopolski

Nad dawnym Jeziorem Miejskim (dziś Kuchennym), nad rzeką Wartą w malowniczej Kotlinie Gorzowskiej, położony jest wielkopolski Międzychód.


Nazwa miasta najprawdopodobniej wywodzi się z określenia "chodzić między brodami" ( „mezi chodami”) Pełny zapis nazwy miasta po raz pierwszy pojawił się w 1378 r. jako Meczichod.. Nie zachował się żaden dokument o lokacji miasta. Domniemywać można, że lokowane było przez rokiem 1400, do połowy XV w. należało do Grzymalitów, potem Ostrorogów, a od końca XVI w. do rodziny Unrugów. W wyniku II rozbioru Rzeczypospolitej w 1793, miasto przeszło w posiadanie Prus. Do 4 września 1939 roku funkcjonowało jako najdalej wysunięte na zachód miasto II Rzeczypospolitej. Granica III Rzeszy oddalona była zaledwie o 4 km. W czasie II wojny światowej w latach 1939-1941 z miasta wysiedlono większość Polaków do Generalnego Gubernatorstwa, a w zamian sprowadzono Niemców w ramach akcji kolonizacyjnej Heim ins Reich (Powrót do Rzeszy) Wielu mieszkańców zginęło w miejscach kaźni.W roku 1944 z polecenia Hermana Goeringa w Międzychodzie została zorganizowana placówka Instytutu Fizjologiczno-Biologicznego, w której według jednej z hipotez miała być produkowana broń biologiczna. Problemy z organizacją sprzętu laboratoryjnego uniemożliwiły Niemcom rozpoczęcie zaawansowanych działań badawczych i ewentualnej produkcji przed wkroczeniem wojsk radzieckich. 19 stycznia 1945 roku niemiecki burmistrz zarządził ewakuację miasta.Po II wojnie światowej do 1975 roku Międzychód znajdował się w granicach województwa poznańskiego, następnie gorzowskiego, a od 1999 roku pozostaje w granicach województwa wielkopolskiego.

Najstarsza część miasta, z okresu lokacji, skupia się wokół kwadratowego Rynku położonego pomiędzy jeziorem i rzeką Wartą. Dawny acz do dnia dzisiejszego czytelny tzw. wrzecionowaty układ urbanistyczny wytyczają typowe, wąskie uliczki oraz niska zabudowa.


Ozdobą Rynku jest piękna współczesna fontanna przedstawiająca rybaka odpoczywającego pod gruszą. Rzeźba nawiązuje do rybackiej przeszłości miasta. Grusza natomaist odwołuje się do niemieckiej nazwy Bimbaum (grusza) i herbu miasta.



W narożniku międzychodzkiego Rynku odnajdujemy architektoniczną perełkę. Jest nią pochodząca z wieku XX  eklektyczna kamienica o zróżnicowanej bryle architektonicznej.



W budynku działał reprezentacyjny hotel z restauracją, który otrzymał nazwę „Pod Białym Orłem”. Jego mury pamiętają Polę Negri i Juliusz Osterwę, którzy tu zatrzymywali się podczas gościnnych występów. Obecnie kamienica nr 11, która nie jest już hotelem, oczekuje na remont i nowe przeznaczenie. Prywatny budynek został objęty ochroną konserwatora zabytków w 2001 roku.


U zbiegu ulic Kilińskiego i 17 Stycznia znajduje się tzw. Laufpompa.  Owa historyczna pompa stała się bohaterką hasła promocyjnego - "Międzychód - miasto z pompą"



Wypływa z niej mineralna woda siarczkowa nie ustępująca tym z Buska Zdroju. Owe źródło artezyjskie odkryte zostało w 1912 roku przez Boleslausa Raczkowskiego, podczas zleconych przez magistrat prac wykopania studni. Ozdobna żeliwna pompa "wydobywa" wodę z głębokości 90 metrów. Od 105 lat mieszkańcy miasta korzystają z jej dobrodziejstw: magnezu, jodu i siarki.


Nieco dalej znajduje się sympatyczny pomnik osiołka. Wóz i dwie kany na mleko nie znalazły się tu przypadkowo. Zaprzężony przez opiekuna, a zarazem właściciela mleczarni, pana Masicę do wozu osiołek codziennie rano przywoził z pobliskiego Muchocina mleko, z którego mleczarz wyrabiał najlepsze w okolicy sery twarogowe. Po rozładunku kłapołuch sam wracał do domu. Czasem towarzyszył mu drugi osiołek. Oba były bardzo lubiane przez mieszkańców. Pozwalały się poklepać, pogłaskać. Stały się żywymi maskotkami miasta i jako goście honorowi uczestniczyły w każdej miejskiej imprezie. Figurę ustawiono w 2012 roku.


Kilka ciekawostek:

110 lat tradycji wiąże miasto z marką "Międzychód" znaną nie tylko w Wielkopolsce. Przetwórnia oferuje soki, dżemy, marynaty oraz dania gotowe. Uwaga - wszystkie bez konserwantów i ulepszaczy.



Z Międzychodem swoje życie związała Rodzina Tietz , która była założycielem sieci handlowej "Hertie".  Więcej w moim artykule -->Rodzina Tietz - ojcowie pierwszych supermarketów w Niemczech i Europie


Od pięciu lat, zawsze w sierpniu, Międzychód ( podobnie jak w maju Wolsztyn) organizuje "Paradę Lokomotyw"...



wtorek, 19 lipca 2016

Drewniana świątynia sercem wsi

Wielkopolska wieś Ruchocice szczyci się położonym wśród wiekowych oraz nieco młodszych drzew i krzewów drewnianym  kościołem św. Urszuli. 



Świątynia zbudowana została w 1737 roku (konsekrowana dwa lata później), na miejscu rozebranego kościółka z wieku XV.


Czarna, oszalowana z zewnątrz, wzmocniona lisicami, na podmurówce ceglanej nakryta jest dachem dwuspadowym pokrytym gontem.



Jednonawowa bryła z nieco niższym i węższym od nawy prezbiterium nakryta jest stropem kasetonowym z wyróżnionym belkowaniem. W środku prezbiterium umieszczono późnobarokowy, architektoniczny ołtarz główny z około 1737 roku, którego punktem centralnym jest obraz patronki kościoła św. Urszuli-męczenniczki. Po bokach znajdują się dwie barokowe rzeźby świętych niewiast z mieczem i włócznią symbolizujących 11 towarzyszek św. Urszuli, które wraz z nią zginęły śmiercią męczeńską w czasach cesarza Dioklecjana. W zwieńczeniu ołtarza widoczny jest obraz św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus, datowany na wiek XIX. Tuż przy prezbiterium, po obu stronach nawy znajdują się dwa późnobarokowe, architektoniczne z ołtarze boczne datowane, podobnie jak ołtarz główny, na rok 1737.



Kościołek posiada maleńkie rokokowe organy.


Nieopodal drewnianego kościoła na sztucznie usypanym wzniesieniu, na skromnym postumencie stoi współczesna kamienna figura Jezusa Chrystusa. 



Na przytwierdzonej do postumentu tablicy umieszczony został fragment psalmu 103.8 
" Miłosierny jest Pan i łaskawy".


W pobliżu:


Wolsztyn

Rakoniewice


poniedziałek, 12 listopada 2012

Wielkopolska rezydencja Raczyńskich

Ród Raczyńskich herbu Nałęcz odegrał bardzo znaczącą rolę na przestrzeni wieków nie tylko w odniesieniu do historii Wielkopolski, ale także i do historii Polski. Początki rodu nie są udokumentowane acz według podań przyjmuje się, że wywodzi się od jednego z rycerzy Mieszka I. W późniejszych wiekach ze względu na zamożność, liczebność i piastowanie wysokich stanowisk państwowych rola Raczyńskich w życiu państwa była niebagatelna. Wśród przedstawicieli rodu byli m.in. wojskowi, dyplomaci, politycy, działacze społeczni i prezydent na uchodźstwie... Istniały dwie linie ;  kurlandzka i wielkopolska, ze wspólnym przodkiem Zygmuntem Raczyńskim. Założycielem wielkopolskiej linii rodu był Michał Kazimierz Raczyński Genealogia - KLIK

Jako, że jesteśmy w Wielkopolsce zajmiemy się pałacem Raczyńskich, a konkretnie zespołem pałacowo - parkowym w Rogalinie, położonym niespełna 30 km. od Poznania.

Otoczony  parkiem w stylu francuskim z XVIII wieku i parkiem angielskim pałac, wzniesiono z inicjatywy  Kazimierza Raczyńskiego, wnuka Michała Kazimierza Raczyńskiego, w stylu barokowo -klasycystycznym, ok. roku 1768. Środkowy korpus pałacu - cyt.:" wznosi się na wysokości jednego piętra i posiada dach mansardowy zwieńczony drewnianą figurą amorka przybranego w zbroję. Po bokach znajdują się oficyny połączone z głównym budynkiem łukowymi galeriami." Na terenie kompleksu mieszczą się także budynki gospodarcze i wozownia. Pałac pełnił funkcję rezydencji całorocznej.



Podczas II wojny światowej pałac był siedzibą Hitler-Jugend i Gebietsfuhrerschule. Niemcy, po zajęciu pałacu natychmiast wywieźli z niego cenne wyposażenia wnętrz. Na szczęście nie wszystko. Znaczna część rodowego majątku rodu Raczyńskich została wcześniej zdeponowana przez Rogera Raczyńskiego, dyplomatę i wojewodę poznańskiego w warszawskim Muzeum Narodowym.

Po wojnie, w roku 1949 w pałacu ulokowano Oddział Muzeum Wielkopolskiego, przemianowanego rok później na Muzeum Narodowe w Poznaniu.W roku 1991 Edward Bernard hr. Raczyński, Prezydent RP na Uchodźstwie, powołał Fundację im.Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu i przekazał jej prawa własności do całego majątku z zastrzeżeniem, że wszystkie zgromadzone w nim dzieła sztuki mają być publicznie udostępniane.

Wnętrza pałacu - zgodnie z wolą fundatora - są więc dostępne dla zwiedzających. Można podziwiać i bogate zbiory i równie bogate wyposażenie wnętrz. Uwagę zwraca 250 obrazów z kolekcji Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. Są to płótna Jana Matejki, Juliana Fałata, Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego. W pałacu znajdują się również dzieła takich europejskich artystów jak np.: Fritsa Thaulowa, Alberta Besnarda, Georga Buysse, Luisa Comforta Tiffany`ego. Niestety od 3 lipca 2012 roku galeria obrazów jest niedostępna dla zwiedzających z uwagi na prace remontowe KLIK


Na skraju rezydencji w Rogalinie znajduje się kaplica, wybudowana w latach 1817-1820 na wzór rzymskiej świątyni w Nimes, obecnie św. Marcina KLIK pełniąca także funkcję mauzoleum rodziny Raczyńskich.Na frontonie świątyni umieszczony został napis: DIVO MARCELLINO . Upamiętnia on poległego pod Sandomierzem w 1807 r. kuzyna Raczyńskich – Marcelego Lubomirskiego, żołnierza napoleońskiego.

W mauzoleum spoczywają prochy Leona, Kazimierza i Filipa Raczyńskich sprowadzone, po wzniesieniu mauzoleum,  przez Edwarda Raczyńskiego. Jego doczesne szczątki leżą w miejscu jego śmierci,
w Zaniemyślu, w rodzinnym grobowcu spoczywa tylko jego serce. W 1993 roku, w mauzoleum rodzinnym został pochowany (wspomniany wcześniej Prezydent RP na Uchodźstwie) Edward Bernard hr. Raczyński, ostatni potomek męski rodu.


Wszystkie żeliwne elementy zdobiące mauzoleum, w tym zwieńczenia kolumn, powstały ponoć przy czynnym udziale samego fundatora.



Na zakończenie dla ciekawych jak żyło się w Rogalinie przed II wojną światową, polecam fragment książki Edwarda Bernarda hr. Raczyńskiego "Rogalin i jego mieszkańcy" zamieszczony tu : KLIK

I zapraszam na wirtualne zwiedzanie



Przy pięknej muzyce Richarda Claydemana.


środa, 7 listopada 2012

Koch, Drzymała i...pijawki

Historia niegdysiejszej wsi, której pierwotna nazwa Raczon wywodzi się od nazwiska jej właściciela sięga wieków średnich. Wtedy to komes Raczon, uznany za protoplastę późniejszego rodu Raczyńskich otrzymał tą ziemię w zamian za zasługi wojenne od księcia Bolesława Pobożnego. W 1399 roku w źródłach historycznych pojawia się nazwa Rakonyevicze. Przez trzy wieki dzisiejsze Rakoniewice były wsią. W 1662 roku Krzysztof Grzymułowski, właściciel wsi, kasztelan poznański i starosta wolsztyński, herbu Nieczuja lokuje miasto jako Polski Freystad. Otrzymuje od króla Jana Kazimierza przywilej osadnictwa dla ludzi wszelkiej narodowości i wyznań z wyjątkiem arian i herb przedstawiający biały pień przebity mieczem na niebieskim tle.
Na przestrzeni wieków miasto przechodziło różne koleje losu. II rozbiór Polski rozpoczął okres zaboru pruskiego. W latach 1805-1815 funkcjonowało jako miasto w obrębie Księstwa Warszawskiego. Po ponownej dominacji Prus w 1919 roku, Rakoniewice powróciły do Polski zapisując złotymi zgłoskami na karcie swojej historii uczestnictwo oddziału z Rakoniewic w Powstaniu Wielkopolskim. Niedługo jednak pozostały polskie. Wybuchła II wojna światowa.W czasie okupacji nastąpiły masowe wysiedlenia mieszkańców do Generalnego Gubernatorstwa niosące za sobą prawie 200 ofiar hitlerowskiego terroru...
25 stycznia 1945 niemieckie Rakwitz wracają do Polski.



W Rakoniewicach znajduje się kilka ciekawych i wartych zobaczenia zabytków. Jednym z nim jest szachulcowy kościół poewangelicki wybudowany w 1662 roku przez kolonistów niemieckich. Do jego budowy użyto gliny i drewna pochodzącego z okolicznych lasów. W 1781 roku dobudowano wieżę. Dziś nie rozbrzmiewa już śpiewem kościelnym. Urządzono w nim Muzeum Pożarnictwa. Placówka w swoich zbirach posiada ponad 4 tysiące eksponatów dokumentujących historię pożarnictwa w Wielkopolsce. KLIK




W rynku zobaczyć można nie lada ciekawostkę, cztery XVIII wieczne domy podcieniowe Wyjaśnienie-KLIK, które bez wątpienia stanowią perełkę miasteczka. Domy ustawione są szczytami do ulicy. Ich charakterystycznym elementem są wysunięte piętra.



W pobliżu Rynku znajduje się wzniesiony w latach 1797-1805 kościół katolicki pod wezwaniem św. Marcina i Stanisława biskupa. Fundatorką świątyni była Ewa Zakrzewska, wdowa po dziedzicu Rakoniewic. Na przełomie lat 1914/1915 kościół przebudowano i powiększono. Mimo, że prace prowadzono pod kierunkiem architekta wielkopolskiego Rogera Sławskiego przy współudziale Stanisława Wojciechowskiego, który był budowniczym z Rakoniewic, kościół stracił cechy zabytkowe i określany jest jako pseudobarokowy.



W historię miasta wpisały się losy dwu wybitnych postaci. Jedną z nich jest Michał Drzymała, który swoim wozem rozwoził piasek do rakoniewickich zagród i "walczył" z germanizacją. Więcej-KLIK Drugim, późniejszy noblista, odkrywca prądków gruźlicy, Robert Koch, który przez trzy lata odbywał tu swoją pierwszą praktykę lekarską. Tu także znajduje się dom, w którym wówczas mieszkał KLIK

Miasteczko od początku istnienia miało charakter usługowo - handlowy. Ciekawy wątek tej działalności przypada na lata 1832 -1849, kiedy to mieszkańcy trudnili się hodowlą i handlem pijawkami. Żywy towar, jakże przydatny w medycynie, eksportowany był w głąb Niemiec, a także do Francji i Anglii...


piątek, 13 stycznia 2012

Rodzina Tietz - ojcowie pierwszych supermarketów w Niemczech i Europie

W Międzychodzie, 60 kilometrów od Gorzowa urodził się nestor rodu rewolucjonistów w handlu Hermann Tietz oraz dwaj jego bratankowie, Oskar i Leonard.To oni założyli pierwszą sieć sklepów dyskontowych, zwanych najpierw Hermann Tietz, później Hertie.

(Logo, Fot. I-net)

Pomysł na utworzenie sieci sklepów dyskontowych zrodził się podczas pobytu Hermanna Tietza (1837– 1907) w Stanach Zjednoczonych. Po kilkuletnim pobycie w USA w 1870 roku wrócił do Niemiec i zajął się handlem. Sukcesy zaczął odnosić jednak dopiero w roku 1882, kiedy to jego bratanek Oskar (1858 – 1923) postanowił założyć pierwszy sklep. Od wuja pożyczył 1.000 marek i otworzył w mieście Gera, w Turyngii, pierwszy sklep dyskontowy.

Pomysł przeniesienia na grunt niemiecki pomysłu wielkich domów towarowych zarabiających obrotem okazał się trafiony, a jego realizacja prosta. Obowiązywała jedna zasada - niskie ceny przy zachowaniu jak najlepszej jakości towarów. Towar kupowany był bezpośrednio od producenta, tym samym trafiał do sprzedaży po cenie niższej, niż ta, którą oferowali handlowcy korzystający z pośredników. Atutem było także to, że klient mógł wejść między półki sklepowe, sam wybierać towar, dotknąć go, obejrzeć. Na każdym z oferowanych towarów była metka z ceną, a towar dostępny w sklepie nie był ograniczony do jednej branży. Minusem było to, że ceny były stałe i nie można było się targować. Jednak minus ten był pozorny. Ceny, które obowiązywały w dyskontach, były niższe od tych w małych sklepikach. Wkrótce ten nowy sposób handlu zyskał wielu klientów pochodzących zarówno z bogatych, jak i biedniejszych domów.

(Fot. arch. własne, Międzychód, 2011r.Tu mieścił się Dom Handlowy rodziny Tietz)

Na podwalinie pierwszego sklepu rodzina Tietz zbudowała swoje imperium. Strefę swoich wpływów ustaliła między sobą. Hermann Tietz współpracujący ze swoim bratankiem Oskarem, skoncentrował swoje domy towarowe we wschodnich oraz południowych Niemczech, zaś Leonard Tietz (1849 – 1914) na zachodzie Niemiec oraz w Belgii. Leonard Tietz późnej złożył swoją własną sieć Kaufhof KG.
Na początku konkurencja szydziła z nowatorskich pomysłów żydowskiej rodziny, otwarcie protestowała przeciw ich działalności, jednak widoczne efekty ich rewolucji w handlu sprawiły, że szli ochoczo w ich ślady.

Po śmierci Hermanna w 1907 roku Oskar sam zarządzał wielkim imperium handlowym rozciągającym się „od Bałtyku do Alp''. Był bogatym człowiekiem, dużo zarabiał, ale większość z zarobionych pieniędzy przeznaczał na działalność społeczną i charytatywną. Dla swoich pracowników stworzył korzystny system zabezpieczeń socjalnych, wspierał niemieckie gminy żydowskie. Nigdy nie zapomniał o miejscu swojego urodzenia. Tu założył pierwszy dom towarowy, a także fundację na cele charytatywne i społeczne, dzięki czemu wybudowano w Międzychodzie stadion miejski, salę gimnastyczną, łazienki oraz park nad jeziorem, obecnie Park Oskara Tietz'a.

(Fot. arch. własne, 2011r.)

Oskar Tietz ma także w mieście ulicę swojego imienia rozpoczynającą się w miejscu, w którym niegdyś stał dom rodziny Tietz.

(Fot. arch. własne, 2011r.)

Oskar Tietz zmarł w Szwajcarii w 1923 roku. Imperium rodziny Tietz przeszło w ręce jego syna Georga.
W roku 1933 Georg nadał firmie nazwę Hertie, co było skrótem od Hermann Tietz.

Do niedawna w Niemczech i w Europie działały sklepy pod szyldem Hertie. Była to marka rozpoznawalna i co najważniejsze jak w czasach Hermanna Tietza i jego bratanków, liczyła się w nich jakość za rozsądną cenę.

Pomysł dyskontów przyjął się i rozwija się od lat na całym świecie...zmienne są tylko ich marki.