Na terenie dzisiejszej Ziemi Lubuskiej jest wiele miejsc, które stały się swoistą pamiątką po Zakonie Joanitów. Jednym z najważniejszych miejsc jest Słońsk, który przez sześć wieków, od 1426 roku aż do 1945 był związany z historią zakonu będąc też siedzibą baliwa brandenburskiego. Po pokonaniu Prus przez Napoleona baliwat brandenburski został rozwiązany, ale w 1852 r. Fryderyk Wilhelm IV odtworzył zakon w Brandenburgii, a jego stolicą ponownie został Słońsk. Zakon stał się świeckim stowarzyszeniem przedstawicieli szlacheckich rodów pruskich, pasowanych uroczyście na rycerzy w dniu św. Jana.
Na zrębach gotyckiego zamku z wieku XIV wzniesiono obiekt, który w latach 1662-1668 przebudowano. Utrzymany w stylu barokowym zamek stanowi jedyny w tej części Europy przykład niderlandzkiej architektury zamkowej z połowy XVII wieku. Przebudowę zamku rozpoczęto od założenia parku, przekopania kanałów i regulacji koryta rzeki. Rzut odbudowanego zamku był kwadratowy, z czego część stanowił dziedziniec przed zamkiem. Zamek od północy, południa i wschodu był trzykondygnacyjny, a od zachodu poprzez podwyższenie poziomu terenu dwukondygnacyjny. Budowlę otaczała fosa, oddzielona szerokim wałem od równolegle płynącego koryta rzeki. Dostęp do zamku prowadził poprzez mosty na fosie od wschodu i zachodu. Zamek nakrywał pogrążony dach czworokątny, kryty dachówką barwioną na kolor błękitny. Nieotynkowane ściany zamku były malowane na biało i ozdobione oszczędnym detalem architektonicznym w postaci portali drzwiowych i festonów pod oknami w części środkowej elewacji głównej. Dziedziniec przed zamkiem wybrukowano. Otaczał go mur przedpiersiowy o wys. 1,2 m z dwoma jednokondygnacyjnymi pawilonami w zachodnich narożach. W jednym z nich było więzienie, w drugim pomieszczenie dla strażnika. Obok pawilonu strażnika była studnia z wodą źródlaną. Zamek pełnił funkcje reprezentacyjno-muzealne, dlatego nie unowocześniano go, nie skanalizowano, a zelektryfikowano dopiero w 1906 roku.
W zamku gromadzono materiały archiwalne dotyczące wszystkich posiadłości joannitów w Królestwie Pruskim. W salach ściany pokrywały portrety oraz tarcze herbowe balliwów i komendantów, wykonane na drewnianych deskach. Najstarsze spośród nich pochodzą z XVII i XVIII wieku, jednak większość, a było ich na zamku i w kościele około 1300, datuje się na połowę i koniec XIX wieku. Z owymi tarczami herbowymi wiąże się skandal. Po wkroczeniu Armii Czerwonej tablice zostały pozyskane wraz ze słońskimi archiwaliami przez Archiwum Akt Dawnych w Warszawie, mieszczące się w pałacu Pod Blachą, a następnie przekazane na Zamek Królewski w Warszawie, gdzie przeleżały wiele lat w piwnicach . W 1988 zostały sprzedane za ok. 30 dolarów za sztukę (!) szwajcarskiemu kolekcjonerowi dzieł sztuki. W 1991 roku zostały odnalezione w Sztokholmie, w prywatnym muzeum szwedzkiego handlarza antykami oraz w Muzeum Historycznym. 1140 tarcz herbowych wymalowanych na świerkowych deszczułkach zawierających herby szlacheckie zostało wystawionych na widok publiczny..W przeciągu krótkiego czasu wartość wystawionego zespołu wzrosła wielokrotnie, sięgając kwoty 5 mln dolarów. Inne źródło podaje, że nieokreśloną liczbę tablic przekazano brytyjskiej firmie jako ekwiwalent wynagrodzenia za prace remontowe przy Zamku Królewskim w Warszawie. Kilka lat temu okazało się, że dwie tablice herbowe ze Słońska są w posiadaniu wybitnego polskiego reżysera Janusza Majewskiego i jego żony, cenionej fotografki Zofii Nasierowskiej. Małżeństwo tłumaczyło, że kupili je w "Desie". Jak najbardziej legalnie, Zaledwie 9 tablic z imponującej kolekcji do 2011 roku znajdowało się w Muzeum w Międzyrzeczu, skąd po renowacji przeniesione zostały do kościoła w Słońsku Zachowało się też tylko kilka portretów z kolekcji przedstawiającej baliwów tego zakonu od XV wieku. Niestety, nie ma ich w Słońsku. Są w muzeach Warszawy.
Po 1945 roku w ogołoconym acz nie draśniętym w czasie II wojny światowym budynku zamku urządzono miejscowy Dom Kultury, potem magazyn Prezydium GRN. Pod koniec lat 60. rozważano możliwość utworzenia w zamku muzeum. Plany jednak nie zostały zrealizowane. Obecnie, po pożarze w 1975 roku, zamek popada w ruinę.
Zniszczenia są duże. Obiekt nie ma dachu, wnętrze jest zrujnowane. Wejście zabito deskami. Co rusz pojawia się pytanie - Co zrobić z zamkiem? Remont bowiem wymaga dużych nakładów finansowych. Brakuje również pomysłu na wykorzystanie tak dużej kubatury w tak małym miasteczku jak Słońsk...
Zamek od 1989 roku budzi zainteresowanie Zakonu Joanitów Brandenburgii, którego przedstawiciele corocznie przyjeżdżają do Słońska. Póki co wspierają remont kościoła. Może przyjdzie czas na zamek?
W pobliżu ---> Kościół w Słońsku


