Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witnica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2015

Park Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji w Witnicy koło Gorzowa Wielkopolskiego

Powstałe w 1985 roku Towarzystwo Przyjaciół Witnicy podjęło się opracowania dziejów miasta. Zaczęto od szukania i pozyskiwania pamiątek. Podczas tych poszukiwań natrafiono na wiele eksponatów, których rozmiary uniemożliwiały ulokowanie ich w muzealnych pomieszczeniach. Zrodził się więc pomysł utworzenia muzeum pod gołym niebem. W centrum miasta znajdował się niezagospodarowany teren. Malowniczo położone grunty przecięte potokiem sprawiły, że z pomysłu zrodziła się decyzja o powstaniu parku. Opracowano koncepcję ekspozycji  nazwanej "droga". Nawiązywała ona do położenia miasta, które leży na starym ważnym europejskim szlaku łączącym kraje północno - środkowej Europy. Ekspozycja w formie ścieżki dydaktycznej miała opowiadać o tym, co dotarło do miasta z dalekiego świata.  Projekt Parku Drogowskazów i Słupów Milowych  Cywilizacji zgłoszono w 1994 roku do konkursu aktywizacji kulturalnej społeczności Witnicy. Pomysł został wyróżniony nagrodą specjalną ze sporym załącznikiem pieniężnym. I tak rok później na terenie stanęły pierwsze eksponaty. Wiele z nich to dary mieszkańców, a także ofiarodawców z bliższych i dalszych miejscowości. Wyeksponowane w Parku obiekty zgromadzono tematycznie na czterech odrębnych przestrzeniach.


W kolekcji zabytków kultury drogi ulokowano eksponaty zebrane z pobocza dróg. Są tu więc drogowskazy, słupy, kamienie milowe czy znaki usprawniające podróżowanie.





W strefie refleksji zgromadzone zostały obiekty obrazujące skutki wojen i zbrodniczych ideologii. Ich rozmiar prezentuje instalacja „Exodus”. W centrum skweru zlokalizowano kamień nawiązujący do biblijnego określenia wyjścia Izraelitów z Egiptu. Ów kamień stanowi tu symbol wypędzeń podczas wszystkich wojen. Na otaczających go ścieżkach wmurowane są tablice z nazwami miast, miejscowości, krain geograficznych i państw. Tuż obok stoi symboliczny drogowskaz. Na drzewie umieszczono kierunkowskazy w języku polskim, niemieckim i rosyjskim. Prowadzące do niego alejki, od strony wschodniej, zaopatrzono w nazwy miejscowości, z których przybyły do Witnicy grupy osadników.
 


W kolekcji słupów milowych cywilizacji obecne są obiekty symbolizujące postęp techniki np. kamienie młyńskie i pierwsza niemiecka maszyna parowa (płaskorzeźba) oraz maszyna parowa z pobliskiego Dąbroszyna ( o nim niebawem), która na przełomie wieku XIX i XX ogrzewała pałac.



Znajdują się tu także latarnie gazowe i kotwica parostatku, która przypomina o tym, że w okolicach Witnicy od wieku XVI istniały przystanie, z których spławiano cegły i inne towary. Port rzeczny był czynny do II wojny światowej.



Eksponatem jest również kolejka fabryczna do niedawna eksploatowana w wielu zakładach przemysłowych.


W strefie fantazji umieszczano  zbiory drogowskazów. z osobliwymi nazwami polskich miejscowości.




Park nie jest ogrodzony, a wstęp do niego jest bezpłatny!

  
Eksponatów pod gołym niebem jest oczywiście więcej. Zainteresowanych zapraszam na wirtualny spacer po Parku. Należy kliknąć w link KLIK



Inne na temat Witnicy ---> Zostały tylko kamyki co na murach płaczą

                                  ---> O witnickim piwie, co nieco  

                                 ---> Może piwko...inaczej?

                                 ---> Prywatne Muzeum Chwały Oręża Polskiego Pułkownika Chmielewskiego  

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Zostały tylko kamyki co na murach płaczą...

Żydzi osiedlili się w obecnej Witnicy ( lubuskie) w wieku XIX. Na początku modlili się w domu kupca Isaaca Cohna. Dopiero w 1864 roku w niewielkiej przez siebie wybudowanej synagodze.W 1935 roku upadająca gmina żydowska zmuszona była odsprzedać budynek członkowi NSDAP Hermanowi Strunkowi, właścicielowi kaflarni. Ten umieścił w niej wystawę swoich wyrobów. Później przekazał budynek synagogi na siedzibę Klubu Automobilistów (ADAC), organizacji kontrolowanej przez NSDAP. Wewnątrz budynku nakazał wymalować okazałą swastykę. Podczas działań "Nocy Kryształowej" (9 XI 1938 r.) do ówczesnej Witnicy przyjechały z Berlina bojówki  SA. Synagoga miała podzielić los innych i zostać spalona. Na miejscu wyjaśniono im , że synagoga już od kilku lat nie należy do Żydów, a jest własnością miejscowego działacza NSDAP. Dzięki temu ocalała ten straszny czas.

 Po zakończeniu II wojny światowej pierwsi osadnicy zastali w budynku magazyn wojskowych nart. Narty skradziono, a pustą synagogę pozostawiono w stanie nienaruszonym.W 1949 roku miejscowa szkoła ubiegała się o pozyskanie budynku na salę gimnastyczną. Bezskutecznie, bowiem mieścił się już w niej magazyn fabryki mebli. 

W 1965 roku rozebrano synagogę. Na jej miejscu postawiono pierwszy wybudowany w Witnicy blok mieszkalny, który stał się symbolem polskiego wrastania w ziemie zachodnie.

 W 2001 r. z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Witnicy, przy współpracy z dawnymi niemieckimi mieszkańcami miasta, miejsce na którym stała synagoga zostało upamiętnione kamieniem z gwiazdą Dawida i tablicą z tekstem w trzech językach: polskim, niemieckim i hebrajskim: „Tu stała niegdyś synagoga 1864 – 1935 – 1965”. Uroczystość odsłonięcia kamienia miała miejsce 21 VII 2001 roku.



Synagoga, po której nie zachowała się żadna dokumentacja przestała istnieć. Tak samo jak żydowska społeczność miasta. Tak jak kirkut.

Cmentarz powstał w wieku XIX .Przetrwał  zlot Hitlerjugend w 1933 roku i  trwał nienaruszony do końca lat czterdziestych XX wieku kiedy to dokonało się wielkie jego spustoszenie.  Z kirkutu ukradziono wszystkie nagrobki wykonane ze szlachetniejszych od piaskowca kamieni. Łupem złodziei padły także cegły z ogrodzenia. Zrośnięty teren cmentarza zaczął być zaśmiecany przez mieszkańców sąsiednich posesji. W latach 80. i 90. XX wieku kirkut był porządkowany przez harcerzy.  Gdy ustawiono na jego terenie tablicę z gwiazdą Dawida i napisem "Cmentarz Żydowski"informującą o charakterze miejsca, praktyka zaśmiecania kirkutu ustała.


W chwili obecnej nie ma już żadnej stojącej macewy na witnickim, 0,18 hektarowym, częściowo ogrodzonym  kirkucie.

środa, 2 kwietnia 2014

O witnickim piwie, co nieco...

Frank Zappa powiedział - "Żaden kraj tak naprawdę się nie liczy, jeżeli nie ma własnego piwa i własnych linii lotniczych. Można też mieć własną drużynę piłkarską i jakąś broń biologiczną, ale piwo to podstawa"

Parafrazując go można rzec - żaden region Polski się nie liczy, jeżeli nie ma własnego piwa. My, Lubuszanie mamy! Od 166 lat Browar Witnica, położony zaledwie kilkanaście kilometrów od Gorzowa Wielkopolskiego raczy piwoszy złotym trunkiem.




Choć browar jest niewielki, to rocznie produkuje 45 tys. hektolitrów piwa, które trafia nie tylko na lokalny i polski rynek, ale także do Europy i USA, bo przecież piwo pija się na całym świecie... Obok najbardziej popularnego w Polsce piwa jasnego istnieje całe bogactwo jego odmian i gatunków, a tylu co Browar Witnica nie ma chyba nigdzie!

27 piwnych marek handlowych - to brzmi dumnie!

Najbardziej popularne jest piwo jasne, nie ustępuje mu - według smakoszy - ciemne, a kobiety cenią sobie najbardziej piwo smakowe; jagodowe, śliwkowe, cytrynowe, malinowe, czekoladowe...i piwo kąpielowe!


 Wiceprezes Browaru Witnica Zdzisław Czyrka twierdzi, że wielkie koncerny piwowarskie produkują niestety napój piwopodobny. Natomiast małe browary przy użyciu technologii tradycyjnej mogą produkować prawdziwe piwa. I ma rację! Takie jest właśnie piwo z Witnicy. Piwo prawdziwe bez żadnych udziwnień i przyspieszaczy.

(Fot. Bogusław Sacharczuk, za zgodą na publikację)

wtorek, 15 listopada 2011

Prywatne Muzeum Chwały Oręża Polskiego Pułkownika Chmielewskiego

Powstało w latach siedemdziesiątych XX wieku i znajduje się w Witnicy, oddalonej od Gorzowa Wielkopolskiego o 30 km.




Postać pułkownika i historia powstania muzeum jest bardzo ciekawa, ba mogłaby stanowić scenariusz filmowy. Pułkownik Chmielewski podczas jednej z wycieczek do Warszawy w domu swojego frontowego kolegi natrafił na książkę Kazimierza Kaczmarka pt :" Przez trzy granice" z wpisem iż zginął i został pochowany na cmentarzu 17 pułku Piechoty II Armii Ludowego Wojska Polskiego w Zgorzelcu. Udał się tam niezwłocznie i odnalazł "swój" grób. Okazało się także, że pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. I oto ten nadany mu pośmiertnie krzyż stał się zaczątkiem jego pasji - utworzenia muzeum. Pułkownik Chmielewski jest równocześnie kustoszem i przewodnikiem po muzeum. W niezwykle ciekawy i przystępny sposób opowiada zwiedzającym historię swojego żołnierskiego życia, a także historię każdego zgromadzonego w muzeum eksponatu.


(Pułkownik oprowadza wycieczkę szkolną)

Zwiedzanie rozpoczyna się już na podwórku. Tu znajdują się armaty i działa używane przez wojsko polskie w czasie II wojny światowej.



Reszta ekspozycji znajduje się w domu. Muzeum posiada sale podzielone tematycznie. Sala nazwana przez fundatora muzeum Kampania Wrześniowa 1939 to zbiór dokumentów, broni, mundurów i odznaczeń. Na uwagę zasługują odznaki wszystkich pułków kawalerii jakie istniały w Polsce przedwojennej. Ciekawym eksponatem jest ułańskie siodło z przytroczoną pękniętą szablą.



Kolejna ekspozycja nosi tytuł :" Żołnierz polski na frontach świata i w walce podziemnej w kraju". Mamy tu pokaźny zbiór hełmów, broni oraz umundurowania, które były używane przez powstańców warszawskich w 1944 roku. Znajdujemy tu również mundury wszystkich niemalże formacji WP z okresu II Wojny Światowej.




Ostatnie dwie sale obrazują powojenną historię Ludowego Wojska Polskiego. Oprócz broni wszelakiego rodzaju, mundurów czy urządzeń wojskowych ( głównie saperskich) mamy tu wyrysowane szlaki bojowe oraz ich dowódców. Jednym z ciekawszym eksponatów jest odznaka pilota wojskowego należąca do generała Mirosława Hermaszewskiego.
Znajdujemy tu także oddzielną salę, w której wystawione są mniejsze armaty i działka. Każdy z eksponatów muzealnych jest autentyczny.





Wstęp do Muzeum Chwały Oręża Polskiego jest bezpłatny.

I film:

 
Pułkownik Chmielewski zmarł w 2015 roku.

wtorek, 6 września 2011

A może piwko...inaczej?



"Odświeżanie twarzy i ciała piwem było stosowane wśród Egipcjanek, a także od średniowiecza w Europie. Było to piwo dla bogatych dam, które chciały na jak najdłużej zachować młodość skóry. " - tyle wiadomości ze starych ksiąg.

O właściwościach kosmetycznych złotego trunku zapomniano na kilka wieków. I oto, Browar Witnica S.A trzy lata temu jako pierwszy w Polsce wprowadził na rynek piwo kąpielowe, ważone bez dodatków środków konserwujących na bazie najlepszej wody z dodatkiem słodu, chmielu i drożdży.

Sposób użycia w domowym SPA jest prosty. Do wanny z wodą o temperaturze ok. 38 stopni należy wlać całą zawartość butelki. Czas trwania relaksującej kąpieli nie powinien przekraczać 20 minut.

Taka kąpiel - najlepiej raz w tygodniu - pomaga w utrzymaniu jędrności ciała. Skóra jest nie tylko dobrze nawilżona, ale również nabiera łagodnego matowo-brązowego koloru...:)

Piwo produkuje Browar Witnica koło Gorzowa Wielkopolskiego.