Fragmenty mojego świata...

Fragmenty mojego świata...
stat4u

UWAGA

Źródła fotografii ; archiwum rodzinne, zdjęcia własne oraz zdjęcia użyczone mi przez znajomych; Annę, Kurta Mazura, współtowarzyszy moich eskapad : gorzowskiego fotoreportera Bogusława Sacharczuka (bs) , Mariusza oraz brata Toma; wszystkie publikuję na blogu za ich wiedzą i zgodą i zawsze są przeze mnie podpisane! Korzystam także ze zdjęć umieszczonych w Wikipedii i publikuję je z zachowaniem Licencji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca wypoczynkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca wypoczynkowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 sierpnia 2017

Już się nie ukrywa...

Owiana przez lata tajemnicą i skrywana przed światem dzisiejsza osada Kęszyca Leśna została zbudowana przez Niemców w latach 1927-1935 pośrodku lasu, na bardzo urozmaiconej rzeźbie terenu.

Koszary dla wojsk Werhmachtu z lotu ptaka wyglądały jak małe, niczym nieprzypominające wojskowego charakteru budynki. Dzięki spiętrzeniu wody w pobliskim kanale powstało jezioro ( dziś Kęszyckie) stanowiące wówczas bardzo ważne ogniwo umocnień osłaniające MRU i podobnie jak budynki niewzbudzało jakichkolwiek wojskowych skojarzeń .

W czasie II wojny światowej w bazie szkolili się Hindusi, którzy u boku Adolfa Hitlera walczyli z Anglikami. Stacjonowali tu także belgijscy renegaci z Legionu Walońskiego (Opis )walczący z Armią Czerwoną na froncie wschodnim, a także "obsługa" pobliskiego Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień (MRU).

Po wojnie, w latach 1945 - 1956 stacjonowało tu Wojsko Polskie. Na mocy umowy pomiędzy rządami PRL a ZSRR w 1956 roku koszary przejęła jednostka łączności Północnej Grupy Wojsk Radzieckich. Żołnierze (ok. 3,5 tysiąca) tworzyli nadal zamkniętą dla postronnych enklawę, o powierzchni 119 hektarów. Na przestrzeni lat 1960-1980 Rosjanie uruchomili tu szkołę, sklepy, klub oficerski dom kultury, a także rozbudowali jednostkę i budynki mieszkalne.

Foto historyczne

Jako, że położenie i klimat sprzyjało, organizowano tu, po awarii elektrowni w Czarnobylu wczasy rehabilitacyjne dla dzieci ze skażonych terenów.

W wyniku zmian politycznych końca lat 80-tych w 1993 roku żołnierze (już) Federacji Rosyjskiej opuścili Kęszycę Leśną pozostawiając po sobie pomnik łącznościowca... radzieckiego łącznościowca!



O tym pomniku było głośno. I to nie raz. Kilka lat temu został oblany czerwoną farbą przez "nieznanych sprawców" wcześniej usunięto z niego rosyjskojęzyczny napis, a niedawno radzieckiemu żołnierzowi namalowano orła na hełmie i biało-czerwoną flagę na ramieniu. Wydawałoby się, że to fałszowanie, albo ukrywanie powojennej historii tego miejsca  w "czynie patriotycznym" , ale nie! Powód przerobienia radzieckiego żołnierza na polskiego jest odpowiedzią lokalnej społeczności, głównie strażaków opiekujących się pomnikiem, na zapowiedź jego rozbiórki w ramach tzw. dekomunizacji.



Wróćmy do 1993 roku. W maju garnizon został ostatecznie przejęty przez administrację polską, i zaczął przeistaczać się w cywilną osadę. Wyburzono wieżyczki wartownicze ochraniające wjazd do wsi i inne militarne ślady przeszłości. Do stycznia 1994 roku, byłej bazy pilnowali żołnierze z Międzyrzecza, potem ochrona spadła na barki cywilnych strażników, którzy nie mogli, a może nie chcieli zapobiec rozkradaniu i dewastacji pokoszarowego mienia. Dwa lata po przejęciu w Kęszycy Leśnej pojawili się pierwsi mieszkańcy. W czterech budynkach o najwyższym standardzie, gdzie wcześniej mieszkały rodziny radzieckich żołnierzy, zamieszkali międzyrzeczanie. 



Nowych lokatorów zwolniono z kaucji, a także z płacenia czynszu na czas remontu. Część mieszkań z czasem wykupiono na własność, część udało się zasiedlić lub sprzedać. 



Część niestety do dziś jest niezamieszkana i straszy swoim wyglądem. 


Nie ma także kupca na były Dom Oficera


Zapowiedź wyprzedaży powojskowych budynków, wówczas za przysłowiowe grosze sprawiła, że chętnych na zamieszkanie było wielu, tym bardziej, że gmina obiecała im pracę w nowo powstającej fabryce wyrobów bitumicznych. Rzeczywistość jednak przerosła oczekiwania. W fabryce znaleźli zatrudnienie przede wszystkim mieszkańcy okolicznych miejscowości. 

Dziś w Kęszycy Leśnej zamieszkują głównie emeryci i bezrobotni. Nadzieją dla tych nisko uposażonych są walory przyrodnicze wsi. Jest już hotel, są prywatne kwatery. Jest więc szansa, że ta niewielka wieś stanie się popularną osadą letniskową. W okresie letnim Kęszyca Leśna daje gwarancję wspaniałego wypoczynku.  Kusi swoim malowniczym położeniem, zapachem sosnowego lasu, ciszą, czystym i bogatym w ryby oraz "wyposażonym" w plażę jeziorem położonym niemal w środku wsi. 



Oferuje oznakowane trasy dla rowerzystów. Nie brakuje też miejsc dla piechurów, bowiem zakątki wokół Kęszycy Leśnej są wprost stworzone do wędrowania.

W pobliżu :


Fenomen niemieckiej techniki ; MRU


środa, 10 sierpnia 2016

Tu "szepty lasu nocą przekazują sobie tajemnice"; cz.2

Tajemnice Świerczowa wciąż pobudzają wyobraźnię i pragnienia nie tylko eksploratorów.



Honentannen...



Kiedy przyszłe Osiedle Świerczów nazywało się Hohentannen, w wieku XIX tuż przy wjeździe do osady powstała fabryka jedwabiu. Obok niej wyrosły robotnicze domy i pałac jej właściciela (archiwalne fotografie zamieszczone są na stronie "Zamki, pałace, dworki" ) 


Tajemne wejścia...


Pałac - nie wiadomo dlaczego - został w 1945 roku zrównany z ziemią. Dzieła dokonali Rosjanie. Porośnięte dziś chaszczami gruzy kryją jedynie niezbadane, a i bardzo niebezpieczne wejścia do pałacowych podziemi, a ...może tuneli? 


Jedwab na broń...


Ruiny fabryki



W czasie II wojny światowej dziewiętnastowieczna fabryka zmieniła profil produkcji. Zamontowano w niej maszyny służące do wyrobu broni. W pobliżu zbudowano również strzelnicę służącą do przestrzeliwania produkowanych karabinów. W fabryce prawdopodobnie pracowali więźniowie. Ciężko i w pełnej tajemnicy.




Skąd więźniowie?


Choć bibliografia milczy, domyślać się można, że na tym terenie, bądź w pobliżu istniał prężnie działający obóz pracy. 


Powrót do źródeł...


W 1955 roku polska już fabryka ponownie się przeobraziła. Stała się Świerczowskimi Zakładami Przemysłu Jedwabniczego, które zapoczątkowały historię gorzowskiej "Silwany". 


Po niemiecku? Po hebrajsku?


40 lat temu, na zboczu wzgórza, pośród dwóch zrośniętych buków, jeden z mieszkańców odnalazł plastikową rurkę, a w niej zwinięty w rulon papier. Znalazca nie umiał go odczytać, twierdził jedynie, że dokument napisany był albo po niemiecku, albo po hebrajsku. Co w nim było, nie dowiemy się już nigdy. Papier zaginął...



Komentarz własny...

Niełatwo stwierdzić, na ile opowieści o złotym garnku i piśmie znalezionym pomiędzy bukami są autentyczne. Łączą je jednak elementy wspólne i można założyć, że zawierają one ziarno prawdy. Wątek o fabryce broni, przez lata skrzętnie ukrywany, jest w pełni prawdziwy, choć i on zawiera ułomek tajemnicy. Trudno nie zauważyć w różnych opowieściach powtarzających się motywów zagadki. To sprawia, że Świerczów jest miejscem niezwykłym. Nagromadzenie niewiadomych czyni z niego ciekawe miejsce do spędzenia urlopu nie tylko dla miłośników i poszukiwaczy tajemnic. Tuż nad jeziorem Lubniewicko, w strefie absolutnej ciszy, w granicach zespołu przyrodniczo - krajobrazowego "Uroczysko Lubniewsko" mieści się ośrodek wypoczynkowy.




Nawet jeśli podczas spaceru po pięknym terenie, podczas pływania czy leniuchowania nie usłyszymy o czym nocą szepce las, to pozostaną nam bezcenne wrażenia z obcowania z ciszą i z przyrodą...

Część pierwsza ---> TU


(Opracowanie na podst. art. Z. Milera" Tajemnice Świerczowa"/"Ziemia Gorzowska" nr21 z 1999 roku); Fot. własne.


środa, 3 sierpnia 2016

Tu "szepty lasu nocą przekazują sobie tajemnice"; cz.1

Niewielkie Osiedle Świerczów, położone kilka kilometrów od Lubniewic (lubuskie), rozłożone jest na kilku terasach opadających stromo ku jezioru Sołeczno. Krajobraz dopełniają malownicze okazałe wzgórza morenowe porośnięte lasem i Jezioro Lubniewicko. Mało kto wie, że to znane i lubiane przez turystów miejsce kryje w sobie wciąż niezbadane do końca tajemnice. 

Jezioro Lubniewicko, Autor  Jerzy Strzelecki, Wikipedia
                                                                         Cz.1
                                                                       
                                                                     
                                                               Garnek ze złotem  


Dwa świerki...

W 1963 roku cztery dziewczynki, mieszkanki Świerczowa, rysując na piasku kwadraty niezbędne do gry w klasy dokonały niezwykłego odkrycia. Między dwoma świerkami znalazły garnek po brzegi wypełniony biżuterią. W momencie podziału skarbu drogocenności zostały im skradzione przez jednego z mieszkańców wioski, Pana G. 


Gorączka złota...

Wieść o skarbie rozeszła się lotem błyskawicy po osadzie. Wokół wszystkich dorodnych świerków wykopano głębokie doły. Nic więcej nie znaleziono.


Zmowa milczenia...

Kiedy Pan G. kupił nowy samochód sprawą znaleziska zainteresowała się milicja. Niewiele jednak udało się jej ustalić. Ludzie milczeli. 


Garniec ze złotem...

Odnalezione precjoza: pierścionki, kolczyki, bransoletki, spinki do mankietów i złote koronki na zęby pozostały w rękach mieszkańców Świerczowa, którzy, jeśli im wierzyć, z czasem je spieniężyli. 


Czyja to biżuteria?


Nie wiadomo kto i kiedy zakopał kosztowności. Nie wiadomo także do kogo należały. Mogły to być klejnoty dziedzica, mógł być to równie dobrze łup jakiegoś rabusia.




Kolejne tajemnice Świerczowa TU




(Opracowanie na podstawie art. Zbigniewa Milera "Tajemnice Świerczowa"/ "Ziemia Gorzowska" nr21 z 1999 roku)

sobota, 9 lipca 2016

Turysto, w Lubniewicach witaj!

Na przesmyku dzielącym dwa jeziora Lubiąż i Krajnik, w pobliżu największego jeziora w okolicy - Lubniewsko, pośród bezkresnych lasów Pojezierza Lubuskiego, położone są Lubniewice. Spokojne, niewielkie, bo liczące zaledwie 2.020 mieszkańców, miasto w lubuskim jest bardzo atrakcyjnym miejscem letniskowym. Od lat ściągają tu rzesze turystów, nie tylko tych lokalnych. Atutem jest też specyficzny uzdrowiskowy mikroklimat, dobrze rozwinięta sfera usług turystycznych oraz czyste niczym nieskażone powietrze. 


Początki Lubniewic sięgają odległych, wczesnośredniowiecznych czasów. Archeolodzy odkryli, że właśnie od tego czasu dzisiejsze Lubniewice były osadą słowiańską. W wiekach średnich określaną jako oppidum. Pierwsza pisemna wzmianka o „Lubnewiz”pochodzi dopiero z wieku XIII. Znajduje się w dokumencie księcia Przemysława II. Od wieku XIV przez sześć kolejnych stuleci aż po rok 1945 Lub­niewice pozostawały w posiadaniu niemieckiego rodu von Waldow. Z czasem więc wykształciła się niemiecko­języczna, jakże trafna nazwa, określająca to miejsce jako Königswalde czyli „Królewski Las". 

Lubniewicka rusałka...

Pamiątką po dawnej nazwie, a także nawiązaniem do herbu miasta z czasów niemieckich jest usadowiona w centrum Lubniewic fontanna przedstawiająca kobietę, która trzyma w rękach dwa złote jabłka, a na głowie ma złotą koronę. 


Pierwotnie - na przedwojennym niemieckim herbie miasteczka - kobieta była naga. Po wojnie odziano ją w szaty i taką posadowiono na cokole. Owa fontanna to nie tylko symbol Lubniewic, ale także niezwykły pomnik dobrosąsiedzkich, polsko - niemieckich  stosunków. 



Zamek nad Lubiążem...i pałac

Wzrok turysty przyciąga neorenasansowa budowla nad jeziorem. Zamek o bardzo urozmaiconej bryle powstał w latach 1909-1911. Wzniesiono go dla Carla Friedricha Ernsta Edwarda von Waldow-Reitzenste­in. Jak na początek dwudziestego wieku była to nowoczesna, trzykondygnacyjna rezydencja z mierzącą 35 metrów wieżą, z której można było podziwiać całą okolicę. 



Po II wojnie światowej mieściła się tu szkoła z internatem dla sierot po zamordowanych nauczycielach. Potem, w 1949 roku został zaadaptowany na ośrodek wczasowy.



LubniewiceNewCastle2

Po pożarze w latach 60. przeprowadzono remont generalny z zachowaniem oryginalnego wyglądu. Niezagospodarowany niszczał. Nadzieja na jego uratowanie pojawiła się kilka lat temu, kiedy obiekt wraz z przepięknym parkiem kupiła spółka Kulczyk Holding. Wykonano ponowny remont dachu i...zamknięto go. Na ratunek - wydawało się - przyszła mu w 2013 roku para książęca Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk-Lubomirska. Ostatni właściciele chyba o nim zapomnieli. Zamek niszczeje...



Arystokratyczna para nabyła także drugi zabytkowy obiekt Lubniewic.Pałac (stary zamek) wybudowany w stylu neoklasycznym, przebudowany w 1846 roku.  Ten również niszczeje...

LubniewiceOLdCastle1

Gotycki kościół...

Nad miasteczkiem góruje gotycka świątynia, której nawa wybudowana została w 1258 roku. W XVI wieku dobudowane zostało prezbiterium, a wieża w roku 1882.

LubniewiceChurch(js)


Wnętrze świątyni pw. Matki Boskiej Różańcowej, które można obejrzeć TU posiada sklepienia krzyżowo-żebrowe i portale ostrołukowe. Wyposażenie pochodzi z wieku XVII i XVIII.  

Park w parku...

Najmłodszą, bo otwartą zaledwie w 2013 roku, atrakcją Lubniewic jest Park Miłości im. Michaliny Wisłockiej. Nadana nazwa nie jest przypadkowa. Było to niegdyś ulubione miejsce spotkań Michaliny Wisłockiej z tajemniczym kochankiem. Mężczyzna ten nie tylko uleczył zranione serce Michaliny, ale także, o czym wielokrotnie wspominała w wywiadach, stał się inspiracją do napisania pierwszego w Polsce poradnika "Sztuka Kochania".

Love park (Lubniewice)02(js)

W zacienionym parku, gdzie dominują starodrzewia ustawiono kilka rzeźb będących pokłosiem Międzynarodowego Pleneru Inicjatyw Twórczych realizowanego w kwietniu 2012 roku. Motyw przewodni tych rzeźb to miłość. Zarówno partnerska jak i rodzicielska.

Jest więc obejmująca się para


I dziecko wtulające się w dłoni matki


Jest także rzeźba wędkarza rozmiłowanego w przyrodzie z rybą pod pachą. Pomiędzy drzewami ( widocznymi w tle) zawisł „kawałek zielonej murawy w formie serca zamknięty”, zgodnie z zamysłem twórcy, Petera Leske z Berlina, mający być „symbolem miłosnych uczuć, które budzą się w zakochanych odwiedzających Park”.



Mimo, że "Park Miłości" nie jest duży ustawiono w nim romantyczne i bardzo przydatne drogowskazy


Na odrestaurowanym niewielkim „Mostku Miłości”, goście odwiedzający Park mogą zawiesić kłódki symbolizujące trwałość uczuć.


Obok stoi kamień ...z instrukcją


Niedaleko  znajduje się wyjątkowy zakątek z „Ławeczką Miłości" dedykowaną imienniczce Parku.


Można na niej odpocząć lub porozmyślać o różnych odcieniach miłości. A nawet powiesić na pergoli swoją kłódkę wierząc w silne "działanie ławeczki" Pani Michaliny.



                                                                
                          Lubniewice oferują dużo, dużo więcej!


Wędkarskie eldorado...

Można tu łowić karpie, amury i sandacze, dla tych ostatnich ustanowiono święto "Dni Sandacza". Jest to impreza dla degustatorów smacznej ryby i fanów dobrej zabawy na powietrzu w piknikowej i muzycznej atmosferze. Tegoroczne odbędą się 20 sierpnia.


Dary Królewskich Lasów...


Lubniewickie lasy bogate są w grzyby i jagody. Z racji tego są wymarzonym rajem dla zbieraczy runa leśnego. Lasy bogate są także w zwierzynę łowną, co pozwala na uprawianie w ich obrębie myślistwa i łowiectwa.


Rowerem, konno, pieszo...


Z myślą o amatorach turystyki pieszej i rowerowej, wytyczono tu liczne trasy pieszych i rowerowych wędrówek. Na miłośników koni, czekają właściciele czterech ośrodków jeździeckich.. Każdy z nich oferuje jazdy konne pod opieką instruktora, lekcje o różnym stopniu zaawansowania oraz zajęcia w stajni.

Nad wodami czystymi...

Jeziora o pierwszej klasie czystości okalają zadbane plaże i przystanie wodne, umożliwiające uprawiane sportów wodnych. Cechą charakterystyczną akwenów wodnych Lubniewic, jest bardzo duża ich powierzchnia. Przykład może stanowić jezioro Lubniewsko, które ze względu na swoją długość, prawie 5 km i bardzo dużą powierzchnię doskonale nadaje się do uprawiania żeglarstwa czy nawet windsurfingu.


SPA...

Nad jeziorem Lubiąż, w przepięknym hotelu mieści się Spa & Wellness oferujące nowoczesne gabinety odnowy biologicznej, profesjonalną opiekę specjalistów i  zabiegi Spa.




poniedziałek, 2 marca 2015

"Lubuskie Mazury"

Czysta woda, piękne krajobrazy, wspaniale urządzone miejsca biwakowe, namiotowe i kwatery prywatne to raj nie tylko dla biernych plażowiczów, ale także dla miłośników sportów wodnych, głównie kajaków, bo w tym rejonie jest zakaz poruszania się łodziami spalinowymi....Od lat rejon ten nazywany jest Lubuskimi Mazurami.


Położone są w okolicy Strzelec Krajeńskich i Dobiegniewa. Zaczynają się nad jeziorem Lipie w Długiem, przesmyk łączy je z jeziorem Słowa i na końcu z jeziorem Osiek.

Długie, to  typowo letniskowe miejsce. Nad jeziorem jest czyściutka plaża. Są  także punkty małej gastronomii, a także ekskluzywny hotel. Istnieje możliwość wypożyczenia sprzętu wodnego;  kajaków, rowerów wodnych i podziwiania okolicy z wież widokowych.


Powierzchnia tych trzech jezior to ok. 900 ha. To daje im drugie miejsce w Polsce. Są to jeziora polodowcowe, wypełniają rynny lub tereny moreny dennej. Woda we wszystkich akwenach ma pierwszy stopień czystości. Dla kajakarzy to prawdziwy raj.





ZOBACZ fotograficzną wyprawę po Lubuskich Mazurach

Jezioro Lipie w Długiem to blisko 172 ha powierzchni lustra wody.




Głębokość dochodzi do 42 metrów, a niezwykła przejrzystość wody sprawia, że ryby i wijące się po dnie, niskie rośliny widać nawet z kilku metrów patrząc w głąb jeziora. Nic więc dziwnego, że Lubuskie Mazury są chętnie odwiedzane  przez płetwonurków i wędkarzy.

Corocznie nad jeziorem Lipie odbywa się Keja -  Festiwal Piosenki Żeglarskiej połączony z pokazami płetwonurków i ratowników wodnych.
Długie jednak to nie tylko miejsce na relaks. To także miejsce, gdzie na wzgórzu morenowym, w północnej części półwyspu, oddzielającego od południa jezioro Lipie i Słowa znajduje się długie na 200 metrów i szerokie na 90, grodzisko.(zdj. ze strony strzelce.pl)



Jak podają źródła "Być może w okresie pradziejowym, względnie jeszcze w średniowieczu grodzisko zajmowało wyspę oblewaną przez wody jeziorne. Od strony północnej zachowały się pozostałości wałów ziemnych, od południa teren opada łagodnie, natomiast od strony wschodniej znajdują się wzgórza moreny. Miejsce to było wykorzystywane jeszcze w okresie pradziejowym. Następnie znajdował się tutaj gród słowiański.  

Na przełomie XIII i XIV wieku wzniesiono zamek należący do rodu von Bornstedt, posiadającego liczne dobra ziemskie, W najwyższym punkcie znajdował się dwór rycerski, a w niższej – podgrodzie, stanowiące jego zaplecze gospodarcze. Być może kresem istnienia zamku były zniszczenia związane z najazdem Władysława Łokietka w 1326 roku. W 1337 roku Długie oraz inne okoliczne wsie pozostawały wówczas opuszczone. Miejsce to nie było później zamieszkiwane, ani też wykorzystywane do celów militarnych."


W 2011 roku w obrębie grodziska miały miejsce badania archeologiczne. Odkryto fragmenty ceramiki naczyniowej, polepy, dachówek i cegieł, wióry krzemienne, przedmioty metalowe oraz spieki żużla."Materiał ceramiczny pochodzi z kilku okresów. Najstarsze fragmenty ceramiki datowane są na okres neolitu / wczesnego brązu, kultury łużyckiej oraz okresu wpływów rzymskich. Występuje też ceramika wczesnośredniowieczna datowana na X-XI wiek,. Najliczniejsza jest jednak ceramika pochodząca z przełomu XIII i XIV wieku, tzw. ceramika siwa, co świadczy o istnieniu tutaj zamku rycerskiego, założonego w okresie kolonizacji tych ziem przez margrabiów brandenburskich. Przedmioty metalowe to gwoździe żelazne z wyokrągloną główką, pochodzące z dachu krytego gontem, a także fragmenty obejmy i być może okucia pochwy. Natomiast fragmenty cegieł i dachówek są świadectwem istnienia tutaj w okresie średniowiecza murowanej budowli, zapewne dworu rycerskiego."
Z grodziskiem w Długiem  związane są legendy. Według jednej z nich znajdował się tutaj zamek rycerza rozbójnika, napadającego na kupców poruszających się pobliskim traktem. Jeden z  wędrowców ujął rycerza rozbójnika i następnie wypowiedział straszliwe zaklęcie, w wyniku czego zamek zamienił się w ogromny kamień, a wszyscy którzy tam przebywali, w tym rycerz i panny z zamku, skamienieli.

Inna legenda dotyczy panien z zamku, na których ciążyła klątwa wypowiedziana przez wędrowca. Otóż, pewnego razu dwie piękne niewiasty zastąpiły w tutejszej puszczy drogę innemu wędrowcy, prosząc go, aby przybył w to miejsce o północy i wybawił je. Zachęcały go kosztownościami, które miał w zamian otrzymać. Kiedy jednak nadeszła właściwa pora, wędrowiec siedział  w karczmie nad mocnymi trunkami.Gdy w końcu odważył się pójść we wskazane miejsce było już za późno. Przemierzając zamkowy las z dali słyszał dźwięki trąb i puzonów oraz słodki śpiew. O północy rozległy się żałosne krzyki i skargi. Do dnia dzisiejszego panny z zamku nie zostały wybawione i czekają aż jakiś człowiek zechce im pomóc...




Warto wiedzieć:
Lubuskie Mazury to nie tylko te  jeziora. Wśród nich są jeszcze  Ogardzka Odnoga, Żabie, Ostrowiec, Kokienko, Kokno, Słonów, Sarbin,  Mierzęcińskie,  Wielgie, które jest na terenie samego Dobiegniewa, Małe, Rolewice, Chrapów, Madolinko, Wołogoszcz i Ostrowieckie oddalone o 20 km od Dobiegniewa, które leży na granicy z województwem zachodniopomorskim.
(Fot.marzec 2015, własne)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Łagów - Perła Ziemi Lubuskiej

Łagów w przeszłości był własnością  Zakonu Joannitów. Już w początkach panowania Joannici założyli tu potężną komandorię, która obejmowała rozległą okolicę z 18 wioskami, a na sztucznym wzniesieniu pomiędzy jeziorami wybudowali  zamek obronny z 35 metrową wieżą (zdjęcie lotnicze  Kilk )




Herb Łagowa przedstawia tarczę herbową z białym maltańskim krzyżem używanym przez Zakon Joannitów. Herb obecny jest na każdym niemal kroku, na zamku, na tabliczkach z nazwami ulic i na kamieniu witającym turystów.


Dostępu do średniowiecznego grodziska broniły niegdyś dwie gotyckie bramy, świetnie do dziś zachowane. Od wschodu Brama Marchijska, zbudowana w górnej części metodą szachulcową.



Od zachodu Brama Polska.  W obu bramach można przenocować. Marchijska oferuje apartamenty, a Polska komfortowe pokoje.

Łagów położony jest na terenie stanowiącym niegdyś obszar graniczny między Pomorzem, Brandenburgią, Wielkopolską i Śląskiem. Wraz z całym obszarem Ziemi Lubuskiej w drugiej połowie wieku X wchodził w skład Polski. Do I poł. XIII wieku na mocy testamentu Bolesława Krzywoustego obszar ten wchodził w skład dzielnicy śląskiej. W wyniku skłócenia książąt śląskich ; Bolesława Rogatki i Henryka III Wrocławskiego przy współudziale arcybiskupa magdeburskiego Ziemia Lubuska została nadana w lenno margrabiemu Wilibrandtowi. Jako, że gród leżał na ówczesnym terenie granicznym, między dwoma jeziorami, w pobliżu ważnych szlaków handlowych, posiadał istotne znaczenie strategiczne . W wieku XIII był jednym z bardzo ważnych punktów obronnych granicy brandenburskiej. W 1809 r., na rok przed kasacją zakonu Joannitów Łagów uzyskał  prawa miejskie. Był wtedy najmniejszym miastem państwa Pruskiego. W 1932 roku stracił status miasta.  Po II wojnie światowej, po siedmiu wiekach wrócił do Polski, aby w otoczeniu lasów bukowych, cisów i dębów, na przemysku dwóch jezior; Łagowskiego i Trześniewskiego funkcjonować jako bardzo znany ośrodek turystyczny...


Nie nowy wprawdzie, bo już w okresie przedwojennym, Łagów był cenioną miejscowością wypoczynkowo - letniskową. I co ważne posiadającą status uzdrowiska. W 1974 roku uznany został oficjalnie za ośrodek, który świetnie regeneruje wyczerpanych i osłabionych turystów. I chociaż dziś nie jest uzdrowiskiem to jego walory klimatyczne, przede wszystkim wynikające z dużego zalesienia, są nadal uznawane za lecznicze.


Łagów po utracie praw miejskich jest obecnie niedużą wsią gminną,  Niska, jedno lub dwukondygnacyjna zabudowa, wąskie uliczki i takież same chodniki stwarzają wrażenie ściśniętej przestrzeni, która jednak bez wątpienia ma swój urok. Wśród niej poza zamkiem i bramami zachowały się fragmenty muru obronnego...


Bardzo ciekawą budowlę stanowi też ceglany wiadukt kolejowy powstały w 1909 roku.





Od lat powojennych Łagów jest ulubionym miejscem spotkań artystów - plastyków, muzyków, filmowców.




Corocznie odbywa się tu przegląd filmowy "Lubuskie Lato Filmowe", wiosenne i jesienne "Plenery Malarskie ZPAP", "Biegi Uliczne Łagowskiego Lata", "Dni Łagowa" z "Latem w Euroregionie "Sprewa - Nysa -Bóbr", "Flamenco na Zamku" , "Malta off" i  "Rock, Blues i Motocykle". Z  roku na rok organizuje się coraz więcej innych imprez rekreacyjnych i artystycznych. Można podziwiać też bogatą przyrodę na pieszych, rowerowych lub konnych wycieczkach, wypożyczyć łódź, kajak lub rower wodny.


Na turystów czekają liczne miejsca noclegowe;  od kwater prywatnych, pensjonatów po czterogwiazdkowy hotel...