Jest listopad. Wędrujemy po obszarze Puszczy Gorzowskiej. Odkrywamy ją kawałek po kawałku niczym terra incognita. Dostrzegamy miejsca, które prawdopodobnie, gdyby nie aparat,
minęlibyśmy bez zastanowienia i zainteresowana. A przecież owe zakątki jawią się niezwykle.
Zachwycają pojedyncze liście, krople wody na gałązkach...
Zachwycają pojedyncze liście, krople wody na gałązkach...
Kiełkujący młody buk porzucony
na wielkim puszczańskim parkingu ...
...które czekają aż przykryje je śnieg, grubą białą chmurą...
(Fot. Bogusław Sacharczuk, za zgodą na publikację)





